Wizyta Dymitra

Standard
Oto opowiadanie, które otrzymało ZŁOTY LAUR w konkursie zorganizowanym przez Króla Hasselandu. Gratulujemy!
zÅ-oty laur
I

Jest godzina 2:30 w nocy. Głośny dźwięk budzika przerywa sen Dymitrowi. Zaspany Dymitr wstaje z łóżka, jeszcze na wpół przytomny wyłącza budzik, włącza światło i udaje się do łazienki gdzie bierze szybki, pobudzający prysznic. Następnie sięga do lodówki po resztki pizzy która została mu z wczoraj, wkłada je do mikrofalówki, podgrzewa i je. Zachowuje się przy tym dosyć głośno – nie musi zachowywać ciszy bo w wynajmowanej przez siebie kawalerce mieszka sam. Po spożyciu “śniadania” Dymitr ubiera się, bierze swoje walizki i opuszcza kawalerkę. Będąc na zewnątrz dzwoni po taksówkę. Taksówka przyjeżdża a Dymitr każe jechać na Dworzec Główny.

Przedmieścia Kranodarskiej Gory pogrążone są we śnie. Oświetlonymi ulicami poruszają się tylko bardzo nieliczne samochody, w tym taksówka z Dymitrem. W sporych domach, pospolicie występujących w tej okolicy, wszystkie światła są zgaszone. Po chwili taksówka wjeżdża do centrum Kranodarskiej Gory. Ruch jest tutaj całkiem spory jak na godziny nocne. Taksówka zajeżdża na Dworzec Główny, Dymitr płaci za przewóz, bierze swoje walizki i udaje się na terminal odjazdu autobusów. Wpół do piątej nad ranem, na terminal zajeżdża duży autobus z napisem “IWANOGRÓD” na tablicy elektronicznej. Dymitr zostawia swoje bagaże w luku i zajmuje miejsce w autobusie. Po pięciu minutach autobus odjeżdża z dworca i udaje się na autostradę.

W tym miejscu warto wspomnieć kim jest owy tajemniczy Dymitr. Otóż Dymitr Czajek (tak brzmi jego nazwisko) ma 27 lat, jest inżynierem i pracuje w firmie produkującej sprzęt elektroniczny. Jego firma ma swoje siedziby w Brodrii, Hasselandzie i Bialenii. Dymitr biegle zna język razuryjski więc firma wysłała go w dwutygodniową podróż służbową do Hasselandu do pracy nad jakimś projektem.

O ósmej rano autobus zajeżdża do Iwanogrodu. Dymitr bierze swoje bagaże, kupuje w najbliższym kiosku bilet na komunikację miejską i autobusem udaje się na lotnisko. Podczas drogi z dworca na lotnisko Dymitr przygląda się Iwanogrodowi – nowej stolicy Brodrii. W centrum stoją już nowe budynki i panuje duży ruch. W miarę przemieszczania się do dzielnic oddalonych od centrum, wzrasta liczba budynków w budowie. Po ulicach jeździ wiele samochodów na rejestracjach spoza Iwanogrodu oraz ogromna ilość ciężarówek do przeprowadzek. Te dzielnice są dopiero zaludniane. Wreszcie autobus przyjeżdża na lotnisko. Dymitr udaje się na terminal odlotów, przechodzi odprawę i idzie do poczekalni. Jego samolot do Angemont ma odlecieć o 10:20, czyli bez opóźnień. Tak też odlatuje. Podczas lotu otrzymuje skromny posiłek. Po przeszło trzygodzinnym rejsie samolot ląduje na czas w Angemont. Dymitr opuszcza samolot, udaje się na terminal, odbiera bagaż i kupuje bilet na autobus do Shimontsen (bo to właśnie w Shimontsen znajduje się siedziba jego firmy).

II

Jest godzina 15:30. Dymitr dotarł właśnie do Shimontsen. Spotkanie w firmie ma zaplanowane na godzinę 18:00 więc może sobie jeszcze pozwolić na chwilę by rozglądnąć się po mieście. Shimontsen nie jest dla niego miejscem nowym. Był tutaj pięć lat temu, jeszcze jako student uczelni w Sankt Mikhailovie, na wymianie połączonej z zagranicznymi praktykami. Ten semestr który Dymitr spędził w Shimontsen, pozwolił mu opanować język razuryjski w stopniu biegłym a także poznać dobrze kulturę razuryjską.

Pierwszym miejscem w które Dymitr postanowił się wybrać jest dzielnica Ranthan. Ranthan to część Shimontsen zamieszkana głównie przez Razuryjczyków. Podczas spaceru przez ta dzielnicę Dymitr przypominał sobie czasy studenckie a w szczególności praktyki w Hasselandzie. Odczuwa też potrzebę zobaczenia się ze znajomymi Razuryjczykami których wtedy poznał. Z kilkoma z nimi utrzymuje od czasu do czasu kontakt, głównie poprzez e-maile. Jednak pierwszą potrzebą którą musi zaspokoić jest wielki głód. Dlatego spożywa obiad w jakiejś restauracji. Po wszystkim jest już godzina 17:00 więc zbiera się szybko do siedziby swojej firmy. Spotkanie w firmie rozpoczyna się równo o 18:00 i trwa aż do 20:30. Podczas tego spotkania Dymitr wraz z pozostałymi pracownikami zostaje zapoznany z zadaniami które będą wypełniali w następne dni. Jego grafik będzie bardzo zapchany – czeka go codzienna praca nad projektem od 9:00 do 19:30 z przerwami w sobotę i niedzielę.

O godzinie 21:00 Dymitr zostaje zakwaterowany w hotelu niedaleko siedziby jego firmy. Pomimo zmęczenia spowodowanego długą podróżą Dymitr postanawia odwiedzić jeszcze raz dzielnicę Ranthan. Udaje się tam autobusem. Widok dzielnicy razuryjskiej w nocy zachwyca go i przywołuje mu na myśl same pozytywne wspomnienia. Po zajechaniu na przystanek wybiera się na spacer głównym deptakiem w dzielnicy. Na deptaku jest całkiem spory tłum ludzi, głównie Razuryjczyków.
– Dymitr, czy to ty? – Dymitr usłyszał kobiecy głos wołający za nim po razuryjsku gdzieś z tłumu.
Idąc za źródłem tego głosu spotyka młodą Razuryjkę. Przypomina ją sobie momentalnie.
– Haruna! – zawołał Dymitr widząc ją
Brodryjczyk i Razuryjka natychmiast padają sobie w objęcia. W tym miejscu trzeba wyjaśnić kim jest wspomniana Razuryjka imieniem Haruna. Haruna mieszka w Shimontsen, ma 25 lat i poznała się z Dymitrem podczas jego pobytu w Shimontsen.
Haruna zaprasza Dymitra do swojego domu. Dymitr z chęcią zgadza się. Po chwili spaceru dochodzą do średnio wielkiego bloku. Haruna prowadzi Dymitra na drugie piętro i razem wchodzą do jej mieszkania – jest nim dwupokojowy lokal, niewiele bardziej rozbudowany niż kawalerka w której mieszka Brodryjczyk.
– Widzę że mieszkania mamy podobne – powiedział Dymitr
– O! Ty też mieszkasz w tak skromnym mieszkaniu? – dopytuje Haruna
– Nie. Mój lokal jest jeszcze skromniejszy. – śmieje się Dymitr
– To gdzie ty mieszkasz? – pyta Razuryjka
– W małej kawalerce na przedmieściach Kranodarskiej Gory – odpowiada Brodryjczyk
– Wynajmujesz ją czy posiadasz? – pyta ponownie dziewczyna
– Wynajmuję – pada odpowiedź
– O, to tak jak ja.
Później temat rozmowy schodzi na losy Dymitra i Haruny po zakończeniu wymiany. Dymitr opowiada że po studiach znalazł pracę w firmie produkującej sprzęt elektroniczny i teraz właśnie ta firma wysłała go w podróż służbową do Hasselandu. Haruna z kolei znalazła pracę w biurze kartograficznym. Obydwoje wynajmują skromne mieszkania i zbierają na własne.
Po długiej rozmowie i kolacji, Haruna odwozi Dymitra do hotelu. Jest już prawie północ. Dymitr wchodzi do pokoju hotelowego i pada na łóżko, zasypiając mocnym snem.

III

Rano Dymitr budzi się około 8:45. Wczoraj, po długiej podróży i wizycie u Haruny, przybył do hotelu tak zmęczony że zapomniał nastawić budzika. Teraz ma zaledwie 15 minut by ubrać się i dotrzeć do siedziby swojej firmy, która jest 1 km stąd. W biegu udaje mu się dotrzeć na minutę przed czasem. O godzinie 9:00 rozpoczyna się praca nad projektem. Z krótkimi przerwami na posiłki Dymitr przepracował aż 11 godzin. Po wszystkim postanawia jeszcze raz wybrać się do młodej Razuryjki u której był wczoraj.

W drodze z firmy na przystanek, w ciemnościach (jest już prawie 20:00) napada go jednak jakiś mężczyzna w czarnej kominiarce. Napastnik najpierw powala Dymitra ciosem z pięści w twarz na ziemię, krzycząc “ty sku****ynu!”. Później zaczyna go kopać, następnie kładzie się na nim i ponownie okłada pięściami. Podczas tego wszystkiego krzyczy “odechce ci się, łajdaku, młodych dup”. Dymitr chce wołać o pomoc ale nie ma siły by wziąć wystarczająco głęboki oddech. Po jakiś dwóch minutach słychać się da policyjne syreny. Zbir ucieka więc natychmiast zostawiając zakrwawionego i półprzytomnego Dymitra na ulicy. Patrol policji podjeżdża do ofiary i udziela pierwszej pomocy. Po sprawcy pobicia nie ma nawet śladu. Chwilę później na miejsce przyjeżdża karetka i zabiera Dymitra do szpitala. Dymitr jest cały obolały, na pytania zespołu ratowniczego odpowiada logicznie ale bardzo cicho i powoli, widać że każdy ruch sprawia mu cierpienie. W drodze do szpitala padają takie nazwy jak “złamanie, możliwy wstrząs mózgu, guz”. W szpitalu – szereg badań. Podczas któregoś z nich Dymitr zasypia wskutek podanych mu leków.

Następnego dnia rano Dymitr budzi się na oddziale intensywnej terapii. Jest podpięty do szeregu kabli, na lewej ręce ma gips, boli go głowa.
– Co się dzieje? Co mi jest? Macie tego gnoja co mnie wczoraj napadł? – całą masą pytań zasypuje siedzącą obok jego łóżka pielęgniarkę
– Proszę się uspokoić. Wszystko będzie dobrze – odpowiada pielęgniarka
– Kiedy stąd wyjdę?
– Niech się pan nie martwi kiedy pan stąd wyjdzie. Wyjdzie pan kiedy będzie można.
Po chwili na salę przychodzi lekarz w towarzystwie policjanta.
– Napadnięty wczoraj ok. 20:00, obrażenia to pęknięcie kości w lewej ręce, lekki wstrząs mózgu, utrata trzech zębów. Stan stabilny. Tożsamość sprawcy ani ofiary  nie jest znana – lekarz tłumaczy policjantowi
– Czy pacjent jest w stanie udzielić zeznań? – pyta policjant
– Nie powinien mieć z tym problemu.
Po chwili owy policjant podchodzi do Dymitra i przedstawia się. Następnie pyta go o tożsamość, narodowość i inne dane a także prosi o możliwie dokładny opis napadu i sprawcy. Po wszystkim Dymitr przechodzi szereg badań. Lekarz orzeka że stan Dymitra jest na tyle dobry by mógł on zostać przeniesiony na oddział ogólny, tak więc się staje. W przeciągu całego dnia Brodryjczyka odwiedza jeszcze przedstawiciel jego firmy ubezpieczeniowej i firmy w której pracuje. Wieczorem na oddział do Dymitra przychodzi Haruna. Dymitr bardzo się cieszy z jej wizyty. Haruna daje mu trochę słodyczy i kilka książek by się nie nudził. Wysłuchała także jego opowiadania o tym jak został pobity.

Następnego dnia przed południem, Dymitra odwiedza w szpitalu tajemniczy mężczyzna. Przedstawia się jako Aleksander Bojar.
– Czego pan tu chce? – pyta go Dymitr
– Przyszedłem do pana, panie Dymitrze w sprawie pobicia które miało miejsce przedwczoraj – odpowiada Aleksander
– Ty jesteś sprawcą? – nerwowo zapytał Dymitr
– Nie, nie jestem sprawcą. Czy zauważył pan, panie Dymitrze że jestem do pana bardzo podobny? – pyta Aleksander
Dymitr zastanowił się przez chwilę i przyjrzał się Aleksandrowi. Istotnie, z twarzy Dymitr i Aleksander są bardzo podobni, prawie identyczni.
– Przez to podobieństwo został pan pobity przedwczoraj. Chodzi o to że sprawca (który został już złapany przez policję i aresztowany) chciał pobić mnie ale się pomylił i pobił pana – opowiada Aleksander
– Ciebie? A za co chciał pobić ciebie? Coś ty mi człowieku najlepszego załatwił? – pyta nerwowo Dymitr
– Chodzi o to, że…
Aleksander opowiedział Dymitrowi że jest nauczycielem matematyki w szkole. Jedna z jego uczennic odznaczała się skandalicznym zachowaniem, bardzo dużo wagarowała i miała problemy z przejściem do następnej klasy właśnie z matematyki. W akcie zemsty złożyła nieprawdziwe doniesienie na policji oskarżając Aleksandra o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad nią. Jej ojciec, agresywny z natury, chciał napaść Aleksandra ale napadł Dymitra. Aleksander z kolei został zawieszony w prawach nauczyciela i ma zakaz opuszczania kraju do momentu wyjaśnienia sprawy.
Dymitr w złości wyrzuca Aleksandra z sali. Nie wierzy w jego tłumaczenia.

IV

Od napadu na Dymitra minęło 5 dni. On sam wyszedł już ze szpitala. Przez najbliższe kilka dni pozostanie on jednak w Shimontsen ze względu na toczące się postępowanie przeciw jego napastnikowi. Właśnie dziś Dymitr udaje się na komisariat celem złożenia zeznań. Przed samymi drzwiami komisariatu widzi dwie dziewczyny w wieku ok. 15 – 16 lat. Obie są wystrojone na hipiski i używają słów typu “k**wa” zamiast przecinków. Z ich rozmowy wynika że jedna z nich przyszła złożyć zeznania w sprawie toczącej się przeciw Aleksandrowi Bojarowi. Obie wiedzą że Bojar jest niewinny ale chcą mu narobić kłopotów oskarżając go o znęcanie się nad nimi. W tym momencie Dymitr zdał sobie sprawę że opowiadanie Aleksandra było prawdziwe i pożałował tego jak go potraktował. Podczas przesłuchania Dymitr opowiada o napadzie tak szczegółowo jak tylko potrafi a także donosi policjantom o rozmowie którą rzekomo poszkodowana uczennica prowadziła.

Po złożeniu zeznań, Dymitr spotyka Aleksandra w korytarzu na komisariacie. Dymitr przeprasza go za to, jak potraktował go w szpitalu i wyjaśnia mu że słyszał pod komisariatem rozmowę dwóch jego uczennic, w tym jednej “poszkodowanej”. Rozmowa ta mogłaby być dowodem uniewinniającym w sprawie dla Aleksandra. Po złożeniu zeznań przez Aleksandra, obaj mężczyźni udają się do domu Aleksandra. Tam jedzą wspólny obiad i rozmawiają długo, szybko przechodząc na “ty”. W pewnym momencie Dymitr pyta Aleksandra:
– Nie obraź się że zadaję ci to pytanie, ale po prostu muszę to wiedzieć: czy ty byłeś adoptowany?
Zapanowała długa cisza. W pewnym momencie Aleksander odpowiada poważnym głosem:
– A po co ci to wiedzieć?
– Chodzi o to że ja sam byłem adoptowany w wieku 5 miesięcy. Miałem brata bliźniaka który również czekał w domu dziecka na nową rodzinę, ale moi nowi rodzice adoptowali tylko mnie. Zastanawiam się czy to możliwe że ty Aleksandrze jesteś tym moim bratem bliźniakiem. Wyglądasz bardzo podobnie jak ja, datę i miejsce urodzenia masz identyczne jak ja (wyczytałem te dane z Twojego dowodu osobistego który leży na stoliku obok mnie)…
Znowu zapanowała chwila ciszy.
– Tak, byłem adoptowany – mówi Aleksander – Adoptowano mnie jak miałem 6 miesięcy. Wraz ze mną w domu dziecka przebywał także mój brat bliźniak którego adoptowano wcześniej niż mnie. Mimo iż pochodzę z Brodrii i tam zostałem adoptowany to jednak wychowałem się w Hasselandzie. Możliwe że ty Dymitrze jesteś moim bratem bliźniakiem.
– Jeżeli chcesz to zrobimy testy genetyczne – odpowiada Dymitr – jestem gotowy zapłacić za nie w całości.
– Nie, zrobimy testy genetyczne ale ja też się do nich dorzucę – protestuje Aleksander.
Jeszcze tego samego dnia Dymitr z Aleksandrem udają się do laboratorium medycznego by wykonać badania na pokrewieństwo.

Wieczorem Dymitr odwiedza Harunę. Jedzą razem kolację i rozmawiają długo. Jest im ze sobą bardzo dobrze, rozstają się ze sobą dopiero nad ranem.

Dwa dni później przychodzą z laboratorium wyniki badania na pokrewieństwo Dymitra i Aleksandra. Okazuje się że są oni braćmi bliźniakami.

V

Od napadu na Dymitra minęły dwa miesiące. On sam powrócił już do Brodrii. Utrzymuje jednak stały kontakt z Haruną i Aleksandrem – codziennie rozmawia z nimi przez telefon, sms-uje itp. Dymitr wie jednak że nie załatwił jeszcze w Hasselandzie wszystkiego. Odczuwa potrzebę ponownej wizyty w Shimontsen. Bezpośrednim pretekstem do jego wyjazdu jest rozprawa przeciwko jego napastnikowi. Dymitr zostaje na nią wezwany w charakterze świadka. Dlatego bierze urlop na tydzień i wybiera się z powrotem do Shimontsen. Tam spotyka się z Haruną i Aleksandrem.

Rozprawa przeciwko napastnikowi kończy się dla niego wyrokiem 3 lat więzienia i nakazem wypłacenia wysokiego odszkodowania Dymitrowi. Następnego dnia odbywa się rozprawa przeciwko Aleksandrowi o znęcanie się nad uczennicą. Jej wynik jest w zasadzie z góry znany ponieważ Aleksander jest niewinny a jego niewinność potwierdzają liczne dowody takie jak nagranie rozmowy “poszkodowanej” uczennicy pod komisariatem czy zeznania kilku innych uczniów Aleksandra którzy wiedzieli o jego niewinności. Dlatego rozprawa kończy się uniewinnieniem Aleksandra i przywróceniem mu zezwolenia na wykonywanie zawodu nauczyciel.

Wizyta Dymitra w Hasselandzie nie ogranicza się bynajmniej do uczestniczenia w rozprawach. Spędza on bowiem dużo czasu z Haruną i innymi Razuryjczykami – znajomymi z wymiany. Wśród nich krążą nawet pogłoski że Dymitr planuje już kolejną wizytę w Hasselandzie by zaręczyć się z Haruną. Co śmielsze plotki mówią że Dymitr myśli już nawet o przeprowadzce do Shimontsen i zamieszkaniu z Haruną.

Plotkujący znajomi Dymitra dobrze przewidywali – trzy miesiące później Dymitr wybiera się bowiem po raz trzeci do Hasselandu. Po przyjeździe na Dworzec Główny w Shimontsen dzwoni do Haruny i każe jej iść do takiej jednej razuryjskiej restauracji i usiąść przy zarezerwowanym przez niego stoliku. Zaskoczona Haruna wykonuje polecenie. Po chwili do owej restauracji wchodzi Dymitr w eleganckim stroju a Haruna poznaje cel jego wizyty…

Mikołaj Patryk Dostojewski von Vincis vel Hyjek
Advertisements

Nieśmieszny żart

Standard

Ktoś zażartował sobie, tworząc “testament” Wielkiego Księcia Solardii. “My, Morfeusz Lucjusz Tyler, Wielki Książę Solardii, Książę Cyberii, Suweren Czarnozamcza, Krainy Mroku… ect…ect  Postanawiamy co następuję: 1. Wygaszamy działalność Wielkiego Księstwa Solardii…”

hercyb herb tzw. Cyberii solardyjskiej

Niestety, mikronacje są w takim stanie, że “Testament” wydawał się autentyczny. Ile to wirtualnych państw zakończyło ostatnio swoją działalność? A Solardia jest w fatalnym stanie od bardzo dawna. Dziwne, że formalnie rzecz biorąc wciąż istnieje.

Wydawać by się mogło, że oto koniec Solardii, a kawałek tego v-państwa, czyli Cyberia (dawne ziemie Konfederacji Cyberii, oddane przez hasselandzki rząd emigracyjny we władanie Solardii), trafi do Hasselandu. Jednak “Testament” okazał się fałszywy. Pojawił się Wielki Książę i napisał na tzw. Forumiksie: Wielkie Księstwo Solardii trwa, tyle że już na ugruntowanym maraźmie.

Kto zrobił ten nieśmieszny żart? Nie wiemy i pewno się nie dowiemy. Dla nas oznacza to, że Cyberia pozostanie tam gdzie jest, czyli nigdzie. I taka, jaka jest: ruina, opustoszałe, bezludne ziemie. Szkoda.

Nieśmieszne są też utyskiwania tych, którzy w duchu cieszą się z upadku Solardii, ale jej pikseli będą bronić do ostatka. Lepiej, żeby zgniło, rozpadło się, unicestwiło! Zastanawiające, ile to w ludziach jest bezinteresownej złości. No ale jeśli tak jest w mikronacjach, to co narzekać na sytuację w realu…

Z Solardią kiedyś się spieraliśmy. Dziś powiem tak: żal każdej mikronacji. Żal będzie i Solardii, gdyby miała upaść. Mikronacja o tak wielkich tradycjach powinna przetrwać, mimo dążeń zawistników i złośliwców. Niech sobie piszą kolejne fałszywe testamenty, niech marzą o “hasselandzkiej agresji” na solardyjskie ziemie. Niech wylewają swoją złość.

Ja życzę Solardii przetrwania i odrodzenia.

Piotr de Zaym

Konfederacja Przyjaciół

Standard

brev0159

Mamy więc nową próbę stworzenia mikronacyjnego ugrupowania: Konfederację Amicitia.  Czyli Konfederację Przyjaciół. Czy tym razem się uda? Jest na to szansa, bo formuła ta zakłada równość.

Traktat konfederacyjny został skronstruowany tak, że uwzględniona została zarówno równość podmiotów (każdy wysyła jednego przedstawiciela do Rady Prezydenckiej), jak i możliwość demokratycznego wyboru (wybierany jest Prezydent). Kompetencje “centrum są skromne, ale możliwe jest ich poszerzenie (lub ograniczenie).

Najważniejsza jest równość. Inaczej niż w dużych mikronacjach, które preferują inkorporacje, tu mamy wolny związek wolnych państw. To może się udać!

Oczywiście, pojawiają się problemy. Jednym z nich będzie zapewne opór Bialenii przed “oddaniem” Brodrii. To zresztą klasyczny przykład szans małych mikronacji w razie zgody na “opiekę” ze strony mikronacji większej: ta “opieka” oznacza zazwyczaj hegemonię. Wyrwanie się z objęć “opiekuna” może być bardzo trudne.

I dlatego lepsza Konfederacja Przyjaciół od “przyjacielskiej opieki” kogoś silnego. Jeśli chce się pozostać sobą, a nie pozorowanym wirtualnym państwem – wydmuszką mikronacji.

Piotr de Zaym

 

 

 

Przegląd zagranicy

Standard

Gazeta Hasselandzka – przegląd zagranicy: wydanie I/2016

przegladzagranicy

Co takiego dzieje się poza wyspami Razuri i Vienbien? Najważniejsze wydarzenia tylko w przeglądzie zagranicy Gazety Hasselandzkiej. Zapraszam do lektury pierwszego wydania.

 

Zmiany Ustrojowe w Sarmacji

W Księstwie Sarmacji Sejm Wielki zastąpił uprzednią izbę parlamentarną. W jego skład mogą od teraz wejść wszyscy chętni, aktywni obywatele. Nie będzie już wyborów parlamentarnych, w ich miejsce pojawią się bezpośrednie wybory na Kanclerza – sarmackiego szefa rządu, który zyskuje teraz jeszcze większą pozycję niż w przeszłości. Za taką zmianą postulował jeden z najaktywniejszych i najbardziej wpływowych obecnie mieszkańców mikroświatowego mocarstwa – wcześniejszy Kanclerz Wicehrabia Robert Janusz von Thorn.

W pierwszych wyborach kanclerskich o fotel sarmackiego szefa rządu stoczyli spór właśnie von Thorn oraz Konrad Friedman. Wyniku wyborów można było się spodziewać – dosyć pewnie wygrał były Kanclerz, który nie opuści jeszcze swojego gabinetu. RCA zgromadził ponad 55% głosów, natomiast jego kontrkandydat niecałe 42%. Jednak jak sam przyznaje nie przyniesie mu to w obecnym systemie żadnych korzyści: “W związku z tym, realnych korzyści z wyniku wyborczego nie ma, a w opozycję można się bawić nawet bez wcześniejszej próby ugrania fotela kanclerza.”.

m_a0062

Herb Kanclerza Księstwa Sarmacji – Roberta Janusza von Thorna

Rankingi, klony i zawirowania – Królestwo Agurii na skraju upadku

Kolejny ranking aktywności państw wirtualnych za miesiąc listopad pojawił się w państwie agurskim. Tym razem na pierwszym miejscu zagościła Bialenia (ponad 4 tysiące postów) przeganiając znacząco Sarmację (ponad 2 tysiące postów na forum). Na trzeciej pozycji tuż za Sarmacją uplasował Dreamland. Po raz kolejny ów ranking wzbudził spore zamieszanie – z jego zapiskami nie zgadzali się przede wszystkim Sarmaci, którzy uważali, że ich aktywność to nie tylko posty, ale i ćwirki, czy komentarze oraz atykuły, twierdząc, że faktycznie produkują nawet o 50% więcej. Z takim stwierdzeniem nie zgadzali się Dreamlandczycy (jak Permier Daniel von Witt) informując, że jest to przecież ranking aktywności na forum.

Wraz z tematem rankingu powróciły głosy co do kloningu w Agurii o czym miały sugerować kilka razy dublujące się posty, niesamowicie niska aktywność obywateli Królestwa poza jego granicami, jak i bardzo szybka i dynamiczna wymiana obywateli w państwie. W odpowiedzi Aguria zablokowała dostęp do większości swoich działów. Po chwili mikronauci zagrzmieli skazując Agurię na upadek. Takiego zdania jest choćby  Gaston de Senancour: “Jakie piękne samobójstwo! Nie ma to jak zamknąć forum dla oczu obserwatorów i potencjalnych obywateli. Cóż, teraz pozostaje już tylko nieskrępowany kloning …”.  Niektórzy uważają nawet, że ranking agurski z powodu kloningu powinno się bojkotować.

Wątpliwa jest także sytuacja państwa znanego pod nazwą Santera, którego większość obywateli stanowią byli “mieszkańcy” Agurii. Głównym zarzutem jaki się im stawia (poza byciem obywatelami prawdopodobnie sklonowanej nacji) jest “kopiowanie wikipedii”na forum. Podobnie jak miało to miejsce w ich byłej ojczyźnie.

Królestwo Agurii

Czy to już koniec Królestwa Agurii?

(Prawie) wojna między Surmenią a Elderlandem

Stan gotowości bojowej w Surmenii, Mobilizacja w Elderlandzie, gorąca sytuacja na granicy obu państw – tak blisko sporu na Orientyce nie byliśmy chyba od czasów Mikisigosa. A wszystko zaczęło się od umieszczenia terytorium Ciprofloksji jako obszru spornego na mapach KIK, co bardzo nie spodobało się Surmeńczykom. Liczne noty zostały skierowane do Premiera Dreamlandu i wysokiego przedstawiciela Elderlandu Daniela von Witta o zmianę stanu rzeczy. Ten tłumaczy się jednak, że funkcję szefa KIK wykonującego mapy pełni oddzielnie od funkcji rządowych wobec czego o zmianie nie ma mowy.

Mimo, iż cała sytuacja została uznana za skandal, do żadnego ataku jednak nie doszło, a same armie nie mają póki co agresywnego nastawienia. Wszystko może zakończyć się więc na drodze pokoju i taką nadzieję żywi Redakcja Gazety Hasselandzkiej.

images.al-monitor.com/almpics/2016/11/RTX2O7HR.jpg/RTX2O7HR-570.jpg

 

 

Eddard Noqtern