Nieśmieszny żart

Standard

Ktoś zażartował sobie, tworząc “testament” Wielkiego Księcia Solardii. “My, Morfeusz Lucjusz Tyler, Wielki Książę Solardii, Książę Cyberii, Suweren Czarnozamcza, Krainy Mroku… ect…ect  Postanawiamy co następuję: 1. Wygaszamy działalność Wielkiego Księstwa Solardii…”

hercyb herb tzw. Cyberii solardyjskiej

Niestety, mikronacje są w takim stanie, że “Testament” wydawał się autentyczny. Ile to wirtualnych państw zakończyło ostatnio swoją działalność? A Solardia jest w fatalnym stanie od bardzo dawna. Dziwne, że formalnie rzecz biorąc wciąż istnieje.

Wydawać by się mogło, że oto koniec Solardii, a kawałek tego v-państwa, czyli Cyberia (dawne ziemie Konfederacji Cyberii, oddane przez hasselandzki rząd emigracyjny we władanie Solardii), trafi do Hasselandu. Jednak “Testament” okazał się fałszywy. Pojawił się Wielki Książę i napisał na tzw. Forumiksie: Wielkie Księstwo Solardii trwa, tyle że już na ugruntowanym maraźmie.

Kto zrobił ten nieśmieszny żart? Nie wiemy i pewno się nie dowiemy. Dla nas oznacza to, że Cyberia pozostanie tam gdzie jest, czyli nigdzie. I taka, jaka jest: ruina, opustoszałe, bezludne ziemie. Szkoda.

Nieśmieszne są też utyskiwania tych, którzy w duchu cieszą się z upadku Solardii, ale jej pikseli będą bronić do ostatka. Lepiej, żeby zgniło, rozpadło się, unicestwiło! Zastanawiające, ile to w ludziach jest bezinteresownej złości. No ale jeśli tak jest w mikronacjach, to co narzekać na sytuację w realu…

Z Solardią kiedyś się spieraliśmy. Dziś powiem tak: żal każdej mikronacji. Żal będzie i Solardii, gdyby miała upaść. Mikronacja o tak wielkich tradycjach powinna przetrwać, mimo dążeń zawistników i złośliwców. Niech sobie piszą kolejne fałszywe testamenty, niech marzą o “hasselandzkiej agresji” na solardyjskie ziemie. Niech wylewają swoją złość.

Ja życzę Solardii przetrwania i odrodzenia.

Piotr de Zaym

Advertisements

Tadeusz Krasnodębski – prawdziwy Bialeńczyk?

Standard

Prezydent Republiki Bialeńskiej, były Minister Oświecenia i Aktywności, były Wiceminister Oświecenia, Poseł do Parlamentu XXIV i XXV Kadencji, Poseł do Zgromadzenia Ludowego I Kadencji, Marszałek Parlamentu XXIV Kadencji, Marszałek Zgromadzenia Ludowego I Kadencji, Przewodniczący Partii Wolność i Niepodległość, były Członek Zarządu Wspólnoty Rozwoju, były Sekretarz Rady Przysięgłych, Delegat do Sekretariatu Generalnego ZBiB, Podinspektor Policji Krajowej, hrabia.

Taki forumowy podpis Tadeusza Krasnodębskiego – postaci, która od jakiegoś czasu wstrząsa bialeńską sceną polityczną można wyczytać na jego profilu w Republice Bialeńskiej. Ten młody obywatel bialeński w szybkim tempie piął się po szczeblach władzy państwowej, aby ostatecznie, chyba każdy to przyzna, w rekordowym tempie objąć stanowisko Konduktora jednej z największych mikronacji polskiego mikroświata. Przez krótki okres funkcjonowania dał się poznać jako osoba pewna siebie, zdecydowana, uparta, profesjonalna i dążąca do celu za wszelką cenę. Tadeusz aktywnie działał w różnego rodzaju instytucjach, stworzył partię polityczną i zyskał sobie poparcie większości społeczeństwa.

Przygoda Tadeusza Krasnodębskiego z Republiką Bialeńską rozpoczęła się 11.08.2016 r., kiedy to przybył do tego kraju jako Teddy Upperwood. Radosny Teddy określał siebie w taki sposób:

Jestem uczniem Liceum Ogólnokształcącego na profilu humanistycznym. O mikroświecie wiem od kilku lat, jednak nigdy na poważnie nie zagłębiłem się w żadne z v-państw. Aż do teraz. Zainspirowany serialem “House of cards” i grą “Europa Universalis” (błagam, niech ktoś kojarzy ten tytuł…) stwierdziłem, że w sumie taka zabawa w państwo może być całkiem fajna. Wos, prawo, polityka, historia XX wieku, nieśmieszne seriale pokroju Niani Frani, które mnie akurat poważnie bawią do rozpuku, stare przeboje – to to, co kocham. Oczywiście nie wymieniłem tutaj jedzenia. Ono jest dla mnie jeszcze ważniejsze.

Twórca powyższych słów szybko zaaklimatyzował się w Bialenii. Można by wręcz powiedzieć, że aż za szybko. Wzbudziło to moje zdziwienie. Ze spokojem jednak przyglądałem się działaniom ambitnego Teddy’ego i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Ale do czasu. Mój niepokój zaczęły wzbudzać mocno niepraktyczne rozwiązania prawne, które Tadeusz prezentował (chociażby Rada Przysięgłych, która sparaliżowała i wciąż paraliżuje bialeńskie sądownictwo).

Potem, już po objęciu przez Tadeusza stanowiska Prezydenta RB, smucić zaczął fakt, że autor pięknych słów o potrzebie utrzymania przyjaźni z Brodrią, jawnie dążył do wypowiedzenia wojny z Najjaśniejszym Carstwem. Należy tu zaznaczyć, że Tadeusz Krasnodębski przyczynił się do odejścia Królestwa Hasselandu od unii z Republiką Bialeńską, jawnie wyrażając swoją niechęć do tego kraju, a następnie ze wszystkich sił dążył do uczynienia z Brodrii bialeńskiej prowincji, przez co zraził do siebie część Brodryjczyków, którzy postanowili także zakończyć współpracę z Bialenią.

Tadeusz był zatem aktywnym uczestnikiem rozpadu wpierw hasselandzko-bialeńskich, a następnie brodryjsko-bialeńskich stosunków – na pewno długich i zażyłych, dających Bialenii, i aktywność, i nowych użytkowników.

Nie może cieszyć także polityka wewnętrzna obecnego Prezydenta RB, która właściwie nie istnieje. Ciekawej oceny dotychczasowych rządów Tadeusza dokonał Eddard Noqtern:

Tak się właśnie zastanawiam – nie uważacie, że Tadeusz Krasnodębski to najgorszy Prezydent Bialenii? Zaczęło się od tego jak został wybrany – nie miał kontrkandydata. To chyba była pierwsza taka sytuacja w tym państwie. Trudno więc orzec, czy rzeczywiście wygrał by gdyby ktoś inny jeszcze startował. (…) Po trzecie spadek aktywności Bialenii, która spadła dopiero na trzecią pozycję w rankingu, ale też znaczący spadek aktywnych obywateli i mieszkańców. Co więcej Rząd Krasnodębskiego nie jest zbyt aktywny, często podlega zmianom. Ostatecznie kwestia kłótni – Krasnodębski nie umie dojść do porozumienia z bialeńską administracją. Widocznie nie popiera go też znaczna część obywateli – Kamiński, Hufflepuff itd.

No właśnie, obecny Prezydent RB nie skupia się na rządzeniu państwem i rozwijaniu go, a jedynie brnie w spory z Brodryjczykami, Hasselandczykami i co najgorsze – z własnymi obywatelami.

To wszystko powoduje, że zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno Tadeusz Krasnodębski jest osobą, która chce dobra dla Republiki. Jego szybkie „wejście” w świat mikronacji i Bialenii, za szybkie na moje oko, skłania mnie do myślenia w sposób kontrowersyjny. Skłania mnie do zadawania pytań…

Czy Tadeusz Krasnodębski to rzeczywiście nowy i niedoświadczony użytkownik mikroświata, czy może wręcz przeciwnie, obeznany z Bialenią i doświadczony wrogi agent, który przybył, aby tylko napsuć krwi Bialeńczykom i Republice? Może nawet gorzej, aby doprowadzić Republikę do upadku?

Są to, jak zaznaczyłem, kontrowersyjne pytania, ale nie są one pozbawione sensu. Każdy ma wolną wolę i sam odpowie sobie na nie we własnym zakresie…

Iwan Pietrow

Budujemy nowy, lepszy świat!

Standard

Brodria postanowiła zrezygnować z bialeńskiego patronatu i przyłączyć się do nowopowstającej Konfederacji Amicitia. Bialeńczycy więc tworzą… nową, lepszą Brodrię! Taki nowy, lepszy pseudoświat…

new-world

Najpierw wypowiedział się prezydent Republiki Bialeńskiej, Tadeusz Krasnodębski:

Republika Bialeńska zastrzega, że w razie nieprzeprowadzenia wyborów i niezaniechania prowadzenia destrukcyjnych działań przez Iwana Pietrowa, władze Bialenii wprowadzą do Brodrii wojsko celem przywrócenia ładu wewnętrznego i demokratyzacji państwa.

Republika Bialeńska nie zapomina o przyjaciołach. Bialenia będzie troszczyć się o Brodrię, dopóki samozwańczy monarcha absolutny nie przestanie podejmować nielegalnych, wyniszczających decyzji. Staniemy w obronie Narodu Brodryjskiego zawsze, gdy będzie to konieczne. Ochronimy Brodryjczyków przed każdym przejawem dyktatury, tyranii i niewoli.

Skoro jednak Brodria się nie ulękła bialeńskiej agresji i postanowiła przenieść się spod “opiekuńczych skrzydeł” Bialenii, władze bialeńskie znalazły rozwiązanie. Wyciągnęły i odkurzyły wieczną byłą Carycę o stu tytułach – Aleksandrę Dostojewską. Wracając do Bialenii napisała:

Powracam odmieniona, po duchowej i moralnej przemianie, nie pragnąc zaszczytów ni zemsty za krzywdy. Pragnąc, li i jedynie zapisania swoją osobą kolejnej dumne i wzniosłej karty w dziejach naszej Ojczyzny. Ojczyzny, której sterów powierzonych mi pilnie strzegłam i strzec będę ponownie.

I chwilę potem okazało się, po co wróciła:

Ja, Aleksandra Izabella Dostojewska, korzystając z nadanych mi w dożywotnie posiadanie tytułów Carycy Brodrii, apeluję w imieniu całego naszego Narodu o interwencję i ukrócenie uzurpatorskich rządów samozwańczego cara Iwana Pietrowa.

Czyli: władze bialeńskie stworzyły samozwańczego władcę Brodrii, który poprosił o udzielenie “bratniej pomocy”… Skąd z reala my to znamy?…

Żeby było zabawniej, apel ten został wydany jeszcze przed “objęciem władzy”:

Ogłaszam, że wraz z dniem 16.02.2017 z tytułu posiadania dożywotniej godności Carycy Najjaśniejszego Carstwa Brodryjskiego, przejmuję władzę nad całym terytorium Brodrii i biorę ją w depozyt aż do powrotu Prezydenta Federacji Brodryjskiej lub zakończenia jego kadencji.

I jeszcze zabawniej… Okazuje się, że zdaniem “Carycy”, Brodria to część Bialenii:

Brodria – trwa i trwać będzie po wsze czasy przy swojej żywicielce i opiekunce, którą na przestrzeni lat stała się umiłowana Republika Bialeńska. Kto podnosi rękę na Bialenię, na jej Prezydenta, ten jakoby podnosił rękę na Brodrię i Dom Panujący.
Wszystkim, którzy zapomnieli i w chwili próby opuścili Bialenię przypominam: gdyby Brodria w odpowiednim momencie swoich dziejów nie trafiła pod skrzydła bialeńskie, dzisiaj by jej nie było!
Dlatego nie pozwolimy na rozbiór Republiki Bialeńskiej, którego usiłowano dokonać ręką Iwana Pietrowa. Mamy zaś nadzieję, że opinia międzynarodowa uzna nasze racje, gdyż są podparte silnym Fundamentem Prawa.

Tym “orędziem” “Caryca” ujawniła zamiary swoje i władz Bialenii: Bialenia ma być wielka, największa, a Brodria – choćby udawana – ma na wieki zostać jej częścią. Były prezydent Bialenii, który chwilami był obywatelem Hasselandu, a chwilami – Brodrii, został nawet przez “Carycę” mianowany arcyksięciem; teraz się jej odwdzięcza, pisząc:

Dziękuję, Wasza Carska Słodkość! Serduszko

I tak, słodząc sobie nawzajem, Ekscaryca i Eksprezydent zbudują Brodrię-bis, zaspokajając imperialne ambicje Prezydenta Krasnodębskiego i swoje własne.

Szkoda tylko, że Bialenia niszczy w ten sposób wizerunek demokratycznej, przyjaznej republiki, który przyciągał, a nie odpychał. Może imperializm a la Krasnodębski-Swarzewski i budowanie quasi-Brodrii kiedyś przeminą, ale odbudowanie mitu prawdziwej mikronacyjnej demokracji będzie bardzo trudne…

Piotr de Zaym

Konfederacja Przyjaciół

Standard

brev0159

Mamy więc nową próbę stworzenia mikronacyjnego ugrupowania: Konfederację Amicitia.  Czyli Konfederację Przyjaciół. Czy tym razem się uda? Jest na to szansa, bo formuła ta zakłada równość.

Traktat konfederacyjny został skronstruowany tak, że uwzględniona została zarówno równość podmiotów (każdy wysyła jednego przedstawiciela do Rady Prezydenckiej), jak i możliwość demokratycznego wyboru (wybierany jest Prezydent). Kompetencje “centrum są skromne, ale możliwe jest ich poszerzenie (lub ograniczenie).

Najważniejsza jest równość. Inaczej niż w dużych mikronacjach, które preferują inkorporacje, tu mamy wolny związek wolnych państw. To może się udać!

Oczywiście, pojawiają się problemy. Jednym z nich będzie zapewne opór Bialenii przed “oddaniem” Brodrii. To zresztą klasyczny przykład szans małych mikronacji w razie zgody na “opiekę” ze strony mikronacji większej: ta “opieka” oznacza zazwyczaj hegemonię. Wyrwanie się z objęć “opiekuna” może być bardzo trudne.

I dlatego lepsza Konfederacja Przyjaciół od “przyjacielskiej opieki” kogoś silnego. Jeśli chce się pozostać sobą, a nie pozorowanym wirtualnym państwem – wydmuszką mikronacji.

Piotr de Zaym

 

 

 

MIKRONACJE – Poradnik dla nowoprzybyłych cz. 1.

Standard

Rozpoczynamy prezentację naszego PORADNIKA DLA NOWPRZYBYŁYCH. Ma służyć w promowani idei mikronacji. Oto część pierwsza.

mikronacje_poradnik

Zachęcony przez rodzinę/znajomych/Facebook przybysz do jednej z mikronacji, na przykład do Hasselandu, może czuć się zagubiony dużo bardziej, niż gdyby dotarł w świecie realnym do nieznanego sobie kraju. Bo w tym nieznanym kraju – nawet, jeśli język jest obcy i pisany dziwnym alfabetem – wiele rzeczy jest podobnych. Na przykład stacje kolejowe i lotniska, hotele i sklepy, nie mówiąc o McDonaldsie. A z ludźmi da się dogadać na migi.

W mikronacjach mamy niby to, co w “realu”: prezydentów lub królów, rządy i parlamenty, miasta z ulicami i domami (choć tylko na obrazkach lub na mapie). Można zwiedzać, można oglądać zabytki. Można wirtualnie zamieszkać, porozmawiać – i to w doskonale sobie znanym języku. Ale jest inaczej. I to “inaczej” trzeba poczuć.

Zasadnicza różnica pomiędzy “realem” a mikronacjami, zwanymi też wirtualnymi państwami, jest to, że te ostatnie wypełniają tylko część funkcji w porównaniu z “realnymi”. I w związku z tym ludzie robią tam tylko część tego, co w świecie realnym.

Czego nie robią? Ponieważ v-gospodarka albo jest w stanie szczątkowym, albo jej nie ma, odpada cała aktywność gospodarcza, a także (niemal) wszystko, co jest ważne na co dzień w “realu”: kupowanie lub sprzedawanie. Owszem, czasem trzeba coś zapłacić, kupić np. dom czy mieszkanie. Czasem nawet trzeba wirtualnie jeść. Ale to jest margines. Co za tym idzie, odpada wielka część dyskusji. W “realu” polityka jakoś kręci się wokół pieniędzy. Liberałowie, socjaliści – dla nich ważna jest gospodarka, własność, rynek. W mikronacjach tego nie ma. Używając języka marksistowskiego, nie ma “bazy”, jest sama “nadbudowa”.

Co więc robią: W największym skrócie, możliwości jest kilka. Albo zajmowanie się polityką, ale tylko w sferze pozagospodarczej. W tym – aktywność we władzach państwowych i samorządowych, udział w partiach politycznych, polityka międzynarodowa. Albo to, co jest możliwe w świecie wirtualnym: nauka, kultura. A więc nauczanie i uczenie się, tworzenie – pisanie, malowanie, rysowanie. No i działanie narracyjne, np. w wirtualnych armiach, gdzie można np. przeprowadzić wielkie manewry. Gorzej z wojnami, choć to może dobrze.

Oczywiście, jest też coś zupełnie wirtualnego, a więc budowanie mikronacji na stronach internetowych, rozwijanie miast, opisywanie geografii, klimatu.

Jeśli więc godzisz się, że nie zostaniesz wirtualnym biznesmenem, bo nie ma jak, a chcesz być v-politykiem, v-naukowcem, v-dziennikarzem, v-artystą, v-żołnierzem – mikronacje są miejscem idealnym!

cdn.

P. de Z.

Kurier Sportowy Królestwa Hasselandu – wydanie 9

Standard

Kurier sportowy 

Wydanie 9– 14/01/2017


Trzecia Porażka

Ostatni raz reprezentacje Hasselandu i Pięciopolski spotkały się 12 lipca 2016 roku w Pięciogrodzie. W tedy nasi wygrali 4-0 a szanse wyglądały imponująco ,bo aż 12-1 dla Hasselandu.  Mecz odbył się na Stadionie Narodowym w Hasselandzie.

Teraz króciutko ustawienia.Piłkarze Hasselandu tak samo jak i Pięciopolski rozpoczynają spotkanie w ustawieniu 4-5-1.

Pierwsza połowa praktycznie okazała się decydująca dla rezultatu całego meczu. Pomimo przewagi posiadania piłki (58%) oraz 6 celnych uderzeń na bramkę przeciwnika to właśnie piłkarze Pięciopolski okazali się lepsi.
W 19 minucie Ryszard Siwiak wykonuje rzut rożny, piłka wlatuje na pole karne, co wykorzystuje obrońca Pięciopolski, Karol Magowski i główkuje. Piłka wpada do bramki i mamy 0-1 dla Pięciopolski.
Brawurowa gra naszego obrońcy który przerywa akcję przeciwnika, przez co niestety zostaje faulowany i w 41 minucie następuje zmiana. Kontuzjowanego obrońcę Nialla Slatera zastępuje Gilberto Leandro. Niestety to była ostatnia akcja pierwszej połowy.

Druga połowa okazała się bardziej nudna, pomimo kilku akcji po obu stronach wynik nie uległ zmianie już do końca spotkania.

Hasseland 0-1 Pięciopolska

Pomimo iż byliśmy faworytem tego spotkania wynik okazał się inny.
Obecnie zajmujemy 5 miejsce w I Lidze Mikroświatowej a kolejny mecz gramy z Mistrzami V-Mundialu – Wandystanem.

Zapewne Mistrzostwa Ligi nie zdobędziemy , do II Ligi także nie spadniemy , pytanie tylko na której pozycji zakończymy rozgrywki, czy znajdziemy się w pierwszej trójce ? Zobaczymy.

Czang Tao

Tylko Oni

Tylko Oni potrafili dokonać tego , co zdarzyło się wczoraj wieczorem na Stadionie Narodowym w Hasselandzie.   Do dziś jeszcze słychać gdzie nie gdzie śpiewy i radosne okrzyki. Czyżby Hasseland zdobył Mistrzostwo ? Nie , ale sukces jaki odnieśli wprawił naszych kibiców w euforię. Tak tak, szanowni państwo, wczorajszym wieczorem nasza reprezentacja pokonała 1-0 Wandystan, aktualnych Mistrzów Mikroświata.

Ogólnie pierwsza połowa spotkania okazała się bardzo nudna i opiewała tylko w faule .

Druga połowa natomiast rozpoczęła się także nudno, ale już w 51 minucie nasi piłkarze rozpoczęli ofensywę na bramkę przeciwnika, Julian Lendoiro dośrodkowywuje , przejmuje ją  Michele Casazza, potężne uderzenie i i i …….Goooooooool !!! Szanowni państwo , jest , jest , 1- 0 dla Hasselandu. Wspaniała akcja.

Wandystan szybko odpowiada kontratakiem , ale wspaniała interwencja naszego obrońcy, niestety kończy się jego kontuzją . Schodzi    Nils-Olof Råstedt a w jego miejsce pojawia się Niall Slater.

Długo nie trzeba było czekać , rozpoczynały atak , przy piłce  Heckinbottom, mija jednego obrońcę , drugiego, podaje do Eldara Dervisića, ten z pierwszej piłki , i Gol . Proszę państwa , mamy 2-0 . 81 minuta spotkania , hasseland -Wandystan, 2-0.

Ale chwileczkę , momencik , jakieś naradzanie się sędziów i niestety, sędzia Dick Tator po konsultacji z bocznym sędzią nie uznaje bramiki, spalony. Szkoda , szkoda, no ale cały czas jest 1-0.  Do końca spotkania można było już tylko zaobserwować grę w środku pola, i gwizdek. Koniec meczu.

Hasseland   1 -0    Wandystan

Króciutko podsumowanie:
Pomimo częstszej przewagi posiadania piłki przez Wandystan, to Hasseland stworzył więcej okazji do zdobywania bramek.

Po tym spotkaniu nasza reprezentacja awansuje ponownie na 4 miejsce w I Lidze Mikroświatowej z dorobkiem 12 pkt . Cały czas jest szansa na zdobycie Mistrzostwa.
Teraz rozpoczynają się mecze rewanżowe i kolejny mecz znów zagramy z Wandystanem , tym razem na wyjeździe.

Czang Tao

Doping kibiców drużyny narodowej był niesamowity!

Gooool! Na 1-0 strzela Michele Casazza po wspaniałej asyście Juliana Lendoiro.

Piłkarze dziękują kibicom po spotkaniu.

Podsumowanie pierwszej kolejki Ligi Bialeńskiej XI Sezonu

W tym sezonie, w rozgrywkach udział biorą dwie hasselandzkie drużyny – obecny mistrz Bialenii i zdobywca Pucharu Bialenii Royal Shimontsen prowadzony przez Eddarda Noqterna. Drugi zespół, prowadzony przez Marka Bajtusia, grał w ostatnim sezonie na drugim poziomie rozgrywkowym zajmując trzecie miejsce na siedem. Tym razem jednak, wszystkie dziesięć pozostałych drużyn będzie grało w jednej lidze na przemian z pucharem.

W I kolejce mogliśmy być świadkami derbów Hasselandu. Na przeciwko siebie stanęła niewielka i mało doświadczona drużyna z Ibazy oraz gigant, hegemon ostatniego sezonu i faworyt obecnych rozgrywek Royal Shimontsen. Wszystko przed tym meczem wskazywało na to, że wygra drużyna Eddarda Noqterna. KS Ibaza mogła liczyć jedynie na swoje boisko i to co często zdarza się Królewskim na początku sezonu, czyli rozproszenie, czy lekceważenie słabszych rywali.

Mecz rozpoczął się bardzo brutalnie, już po 7 minutach gracze obu drużyn zobaczyli żółte kartki. Kolejny faul gospodarzy stworzył gościom świetną okazję do strzelenia bramki ze stałego fragmentu gry. Wolnego wykonał Gicu Anatolie i tak padła pierwsza bramka dla Królewskich (24′). To jednak nie koniec, już 4 minuty później po pięknym dośrodkowaniu z rożnego Dustin Featherstone wbił piłkę słabszą nogą do bramki koło zaskoczonego bramkarza. Rozbici gospodarze skupili się już tylko na obronie i do połowy nic się nie zdarzyła.

Druga połowa rozpoczęła się równie spokojnie, jak zakończyła pierwsza. Dopiero koło 70′ gracze ze Shimontsen zaczęli stwarzać groźne okazji. Poskutkowało już po chwili (72′) kiedy drugiego gola wbił Featherstone – główką po dośrodkowaniu. Wściekli gospodarze postanowili odpowiedzieć szybkim atakiem, jednak spowodowało to ich znaczne odsłonięcie, szybka kontrą Royal, podanie Sadayuki Ishikawy do napastnika i już sam na sam z bramkarzem stanął nieoceniony Featherstone. Piękny zwód, strzał lepszej nogi i goool! Mamy 4-0, a Dustin zalicza hat-tricka kompletnego (głowa, lepsza i słabsza noga). Wydawało się, że w tym meczu nic już się nie stanie, kiedy w 88′ do narożnika podszedł Elmet Laidmäe. Piękne dośrodkowanie na dalszy słupek, Dustin Featherstone skacze wysoko, strzela głową, piłka odbija się od bramkarza, ale siła uderzenia wpycha ją do bramki. Gooool! 5-0! Cóż za mecz Featherstone’a! Tego meczu chyba na długo nie zapomni.

Po zakończeniu I kolejki Royal Shimontsen znajduje się na pozycji lidera (3 pkt; +5), a Ibaza na ostatnim miejscu w tabeli (0 pkt; -5). W następnym meczu królewscy stoczą bój z Kanderą JK u siebie, a wyspiarze z LKS Tomaszewem na wyjeździe.

Eddard Noqtern
Modyfikuj wiadomość

To nie ja. Ale i tak w to nie uwierzycie!

Standard

Bawi mnie rozkręcająca się dyskusja na temat, kim jest “Krjakobr”, piszący w “Gazecie Hasselandzkiej”. Dyskusja w Dreamlandzie i nie tylko.

znak-zapytania

Powiem krótko:

to nie ja.

Krjakobr nie jest moim pseudonimem. Nie wierzycie? Ba! Ja byłem pewien, że niezależnie od tego, co powiem – i tak nie uwierzycie. No to nie wierzcie. Wasz problem!

W tym miejscu chciałem złożyć serdeczne podziękowania Krjakobrowi; jeśli się ujawni, czeka go order za wzbudzanie zainteresowania Hasselandem w innych mikronacjach!

Piotr de Zaym