Nieśmieszny żart

Standard

Ktoś zażartował sobie, tworząc “testament” Wielkiego Księcia Solardii. “My, Morfeusz Lucjusz Tyler, Wielki Książę Solardii, Książę Cyberii, Suweren Czarnozamcza, Krainy Mroku… ect…ect  Postanawiamy co następuję: 1. Wygaszamy działalność Wielkiego Księstwa Solardii…”

hercyb herb tzw. Cyberii solardyjskiej

Niestety, mikronacje są w takim stanie, że “Testament” wydawał się autentyczny. Ile to wirtualnych państw zakończyło ostatnio swoją działalność? A Solardia jest w fatalnym stanie od bardzo dawna. Dziwne, że formalnie rzecz biorąc wciąż istnieje.

Wydawać by się mogło, że oto koniec Solardii, a kawałek tego v-państwa, czyli Cyberia (dawne ziemie Konfederacji Cyberii, oddane przez hasselandzki rząd emigracyjny we władanie Solardii), trafi do Hasselandu. Jednak “Testament” okazał się fałszywy. Pojawił się Wielki Książę i napisał na tzw. Forumiksie: Wielkie Księstwo Solardii trwa, tyle że już na ugruntowanym maraźmie.

Kto zrobił ten nieśmieszny żart? Nie wiemy i pewno się nie dowiemy. Dla nas oznacza to, że Cyberia pozostanie tam gdzie jest, czyli nigdzie. I taka, jaka jest: ruina, opustoszałe, bezludne ziemie. Szkoda.

Nieśmieszne są też utyskiwania tych, którzy w duchu cieszą się z upadku Solardii, ale jej pikseli będą bronić do ostatka. Lepiej, żeby zgniło, rozpadło się, unicestwiło! Zastanawiające, ile to w ludziach jest bezinteresownej złości. No ale jeśli tak jest w mikronacjach, to co narzekać na sytuację w realu…

Z Solardią kiedyś się spieraliśmy. Dziś powiem tak: żal każdej mikronacji. Żal będzie i Solardii, gdyby miała upaść. Mikronacja o tak wielkich tradycjach powinna przetrwać, mimo dążeń zawistników i złośliwców. Niech sobie piszą kolejne fałszywe testamenty, niech marzą o “hasselandzkiej agresji” na solardyjskie ziemie. Niech wylewają swoją złość.

Ja życzę Solardii przetrwania i odrodzenia.

Piotr de Zaym

Advertisements

Tadeusz Krasnodębski – prawdziwy Bialeńczyk?

Standard

Prezydent Republiki Bialeńskiej, były Minister Oświecenia i Aktywności, były Wiceminister Oświecenia, Poseł do Parlamentu XXIV i XXV Kadencji, Poseł do Zgromadzenia Ludowego I Kadencji, Marszałek Parlamentu XXIV Kadencji, Marszałek Zgromadzenia Ludowego I Kadencji, Przewodniczący Partii Wolność i Niepodległość, były Członek Zarządu Wspólnoty Rozwoju, były Sekretarz Rady Przysięgłych, Delegat do Sekretariatu Generalnego ZBiB, Podinspektor Policji Krajowej, hrabia.

Taki forumowy podpis Tadeusza Krasnodębskiego – postaci, która od jakiegoś czasu wstrząsa bialeńską sceną polityczną można wyczytać na jego profilu w Republice Bialeńskiej. Ten młody obywatel bialeński w szybkim tempie piął się po szczeblach władzy państwowej, aby ostatecznie, chyba każdy to przyzna, w rekordowym tempie objąć stanowisko Konduktora jednej z największych mikronacji polskiego mikroświata. Przez krótki okres funkcjonowania dał się poznać jako osoba pewna siebie, zdecydowana, uparta, profesjonalna i dążąca do celu za wszelką cenę. Tadeusz aktywnie działał w różnego rodzaju instytucjach, stworzył partię polityczną i zyskał sobie poparcie większości społeczeństwa.

Przygoda Tadeusza Krasnodębskiego z Republiką Bialeńską rozpoczęła się 11.08.2016 r., kiedy to przybył do tego kraju jako Teddy Upperwood. Radosny Teddy określał siebie w taki sposób:

Jestem uczniem Liceum Ogólnokształcącego na profilu humanistycznym. O mikroświecie wiem od kilku lat, jednak nigdy na poważnie nie zagłębiłem się w żadne z v-państw. Aż do teraz. Zainspirowany serialem “House of cards” i grą “Europa Universalis” (błagam, niech ktoś kojarzy ten tytuł…) stwierdziłem, że w sumie taka zabawa w państwo może być całkiem fajna. Wos, prawo, polityka, historia XX wieku, nieśmieszne seriale pokroju Niani Frani, które mnie akurat poważnie bawią do rozpuku, stare przeboje – to to, co kocham. Oczywiście nie wymieniłem tutaj jedzenia. Ono jest dla mnie jeszcze ważniejsze.

Twórca powyższych słów szybko zaaklimatyzował się w Bialenii. Można by wręcz powiedzieć, że aż za szybko. Wzbudziło to moje zdziwienie. Ze spokojem jednak przyglądałem się działaniom ambitnego Teddy’ego i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Ale do czasu. Mój niepokój zaczęły wzbudzać mocno niepraktyczne rozwiązania prawne, które Tadeusz prezentował (chociażby Rada Przysięgłych, która sparaliżowała i wciąż paraliżuje bialeńskie sądownictwo).

Potem, już po objęciu przez Tadeusza stanowiska Prezydenta RB, smucić zaczął fakt, że autor pięknych słów o potrzebie utrzymania przyjaźni z Brodrią, jawnie dążył do wypowiedzenia wojny z Najjaśniejszym Carstwem. Należy tu zaznaczyć, że Tadeusz Krasnodębski przyczynił się do odejścia Królestwa Hasselandu od unii z Republiką Bialeńską, jawnie wyrażając swoją niechęć do tego kraju, a następnie ze wszystkich sił dążył do uczynienia z Brodrii bialeńskiej prowincji, przez co zraził do siebie część Brodryjczyków, którzy postanowili także zakończyć współpracę z Bialenią.

Tadeusz był zatem aktywnym uczestnikiem rozpadu wpierw hasselandzko-bialeńskich, a następnie brodryjsko-bialeńskich stosunków – na pewno długich i zażyłych, dających Bialenii, i aktywność, i nowych użytkowników.

Nie może cieszyć także polityka wewnętrzna obecnego Prezydenta RB, która właściwie nie istnieje. Ciekawej oceny dotychczasowych rządów Tadeusza dokonał Eddard Noqtern:

Tak się właśnie zastanawiam – nie uważacie, że Tadeusz Krasnodębski to najgorszy Prezydent Bialenii? Zaczęło się od tego jak został wybrany – nie miał kontrkandydata. To chyba była pierwsza taka sytuacja w tym państwie. Trudno więc orzec, czy rzeczywiście wygrał by gdyby ktoś inny jeszcze startował. (…) Po trzecie spadek aktywności Bialenii, która spadła dopiero na trzecią pozycję w rankingu, ale też znaczący spadek aktywnych obywateli i mieszkańców. Co więcej Rząd Krasnodębskiego nie jest zbyt aktywny, często podlega zmianom. Ostatecznie kwestia kłótni – Krasnodębski nie umie dojść do porozumienia z bialeńską administracją. Widocznie nie popiera go też znaczna część obywateli – Kamiński, Hufflepuff itd.

No właśnie, obecny Prezydent RB nie skupia się na rządzeniu państwem i rozwijaniu go, a jedynie brnie w spory z Brodryjczykami, Hasselandczykami i co najgorsze – z własnymi obywatelami.

To wszystko powoduje, że zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno Tadeusz Krasnodębski jest osobą, która chce dobra dla Republiki. Jego szybkie „wejście” w świat mikronacji i Bialenii, za szybkie na moje oko, skłania mnie do myślenia w sposób kontrowersyjny. Skłania mnie do zadawania pytań…

Czy Tadeusz Krasnodębski to rzeczywiście nowy i niedoświadczony użytkownik mikroświata, czy może wręcz przeciwnie, obeznany z Bialenią i doświadczony wrogi agent, który przybył, aby tylko napsuć krwi Bialeńczykom i Republice? Może nawet gorzej, aby doprowadzić Republikę do upadku?

Są to, jak zaznaczyłem, kontrowersyjne pytania, ale nie są one pozbawione sensu. Każdy ma wolną wolę i sam odpowie sobie na nie we własnym zakresie…

Iwan Pietrow