Budujemy nowy, lepszy świat!

Standard

Brodria postanowiła zrezygnować z bialeńskiego patronatu i przyłączyć się do nowopowstającej Konfederacji Amicitia. Bialeńczycy więc tworzą… nową, lepszą Brodrię! Taki nowy, lepszy pseudoświat…

new-world

Najpierw wypowiedział się prezydent Republiki Bialeńskiej, Tadeusz Krasnodębski:

Republika Bialeńska zastrzega, że w razie nieprzeprowadzenia wyborów i niezaniechania prowadzenia destrukcyjnych działań przez Iwana Pietrowa, władze Bialenii wprowadzą do Brodrii wojsko celem przywrócenia ładu wewnętrznego i demokratyzacji państwa.

Republika Bialeńska nie zapomina o przyjaciołach. Bialenia będzie troszczyć się o Brodrię, dopóki samozwańczy monarcha absolutny nie przestanie podejmować nielegalnych, wyniszczających decyzji. Staniemy w obronie Narodu Brodryjskiego zawsze, gdy będzie to konieczne. Ochronimy Brodryjczyków przed każdym przejawem dyktatury, tyranii i niewoli.

Skoro jednak Brodria się nie ulękła bialeńskiej agresji i postanowiła przenieść się spod “opiekuńczych skrzydeł” Bialenii, władze bialeńskie znalazły rozwiązanie. Wyciągnęły i odkurzyły wieczną byłą Carycę o stu tytułach – Aleksandrę Dostojewską. Wracając do Bialenii napisała:

Powracam odmieniona, po duchowej i moralnej przemianie, nie pragnąc zaszczytów ni zemsty za krzywdy. Pragnąc, li i jedynie zapisania swoją osobą kolejnej dumne i wzniosłej karty w dziejach naszej Ojczyzny. Ojczyzny, której sterów powierzonych mi pilnie strzegłam i strzec będę ponownie.

I chwilę potem okazało się, po co wróciła:

Ja, Aleksandra Izabella Dostojewska, korzystając z nadanych mi w dożywotnie posiadanie tytułów Carycy Brodrii, apeluję w imieniu całego naszego Narodu o interwencję i ukrócenie uzurpatorskich rządów samozwańczego cara Iwana Pietrowa.

Czyli: władze bialeńskie stworzyły samozwańczego władcę Brodrii, który poprosił o udzielenie “bratniej pomocy”… Skąd z reala my to znamy?…

Żeby było zabawniej, apel ten został wydany jeszcze przed “objęciem władzy”:

Ogłaszam, że wraz z dniem 16.02.2017 z tytułu posiadania dożywotniej godności Carycy Najjaśniejszego Carstwa Brodryjskiego, przejmuję władzę nad całym terytorium Brodrii i biorę ją w depozyt aż do powrotu Prezydenta Federacji Brodryjskiej lub zakończenia jego kadencji.

I jeszcze zabawniej… Okazuje się, że zdaniem “Carycy”, Brodria to część Bialenii:

Brodria – trwa i trwać będzie po wsze czasy przy swojej żywicielce i opiekunce, którą na przestrzeni lat stała się umiłowana Republika Bialeńska. Kto podnosi rękę na Bialenię, na jej Prezydenta, ten jakoby podnosił rękę na Brodrię i Dom Panujący.
Wszystkim, którzy zapomnieli i w chwili próby opuścili Bialenię przypominam: gdyby Brodria w odpowiednim momencie swoich dziejów nie trafiła pod skrzydła bialeńskie, dzisiaj by jej nie było!
Dlatego nie pozwolimy na rozbiór Republiki Bialeńskiej, którego usiłowano dokonać ręką Iwana Pietrowa. Mamy zaś nadzieję, że opinia międzynarodowa uzna nasze racje, gdyż są podparte silnym Fundamentem Prawa.

Tym “orędziem” “Caryca” ujawniła zamiary swoje i władz Bialenii: Bialenia ma być wielka, największa, a Brodria – choćby udawana – ma na wieki zostać jej częścią. Były prezydent Bialenii, który chwilami był obywatelem Hasselandu, a chwilami – Brodrii, został nawet przez “Carycę” mianowany arcyksięciem; teraz się jej odwdzięcza, pisząc:

Dziękuję, Wasza Carska Słodkość! Serduszko

I tak, słodząc sobie nawzajem, Ekscaryca i Eksprezydent zbudują Brodrię-bis, zaspokajając imperialne ambicje Prezydenta Krasnodębskiego i swoje własne.

Szkoda tylko, że Bialenia niszczy w ten sposób wizerunek demokratycznej, przyjaznej republiki, który przyciągał, a nie odpychał. Może imperializm a la Krasnodębski-Swarzewski i budowanie quasi-Brodrii kiedyś przeminą, ale odbudowanie mitu prawdziwej mikronacyjnej demokracji będzie bardzo trudne…

Piotr de Zaym

Advertisements

Konfederacja Przyjaciół

Standard

brev0159

Mamy więc nową próbę stworzenia mikronacyjnego ugrupowania: Konfederację Amicitia.  Czyli Konfederację Przyjaciół. Czy tym razem się uda? Jest na to szansa, bo formuła ta zakłada równość.

Traktat konfederacyjny został skronstruowany tak, że uwzględniona została zarówno równość podmiotów (każdy wysyła jednego przedstawiciela do Rady Prezydenckiej), jak i możliwość demokratycznego wyboru (wybierany jest Prezydent). Kompetencje “centrum są skromne, ale możliwe jest ich poszerzenie (lub ograniczenie).

Najważniejsza jest równość. Inaczej niż w dużych mikronacjach, które preferują inkorporacje, tu mamy wolny związek wolnych państw. To może się udać!

Oczywiście, pojawiają się problemy. Jednym z nich będzie zapewne opór Bialenii przed “oddaniem” Brodrii. To zresztą klasyczny przykład szans małych mikronacji w razie zgody na “opiekę” ze strony mikronacji większej: ta “opieka” oznacza zazwyczaj hegemonię. Wyrwanie się z objęć “opiekuna” może być bardzo trudne.

I dlatego lepsza Konfederacja Przyjaciół od “przyjacielskiej opieki” kogoś silnego. Jeśli chce się pozostać sobą, a nie pozorowanym wirtualnym państwem – wydmuszką mikronacji.

Piotr de Zaym