Hasselandzki skrót wydarzeń – listopad

Standard

hasselandzkiskrotwydarzen

Wszystko co zdarzyło się w trakcie ostatniego miesiąca w pigułce i skrócie.

1. Zakończenie stowarzyszenia z Bialenią.
Wszystko zaczęło się bardzo niespodziewanie, kiedy to do Parlamentu Republiki Bialeńskiej Premier RB złożył projekt wypowiedzenia traktatu z powodu przedłużającego się fiaska w rozmowach dotyczących zmian traktatu. Po burzliwych debatach pomiędzy obywatelami i tajnym referendum obywatele Królestwa poparli pomysł zakończenia współpracy. 7 listopada Król oficjalnie ogłosił decyzję i wypowiedział traktat stowarzyszeniowy. Umowa przestanie obowiązywać za dwa miesiące.

2. III Regaty Dookoła Pollinu
15 śmiałków z całego mikroświata odbyło niezwykły wyścig po morzach mikroświata, zahaczając o 10 punktów kontrolnych w 7 mikronacjach. Głównym organizatorem Regat był Dwór Królewski Królestwa Hasselandu. Zwyciężył Iwan Pietrow, drugie miejsce zajął Ludwik Tomović, a trzecie – Eddard Noqtern. Regaty rozpoczęły się w Angemont, a zakończyły w Shimontsen.

3. Debaty nad przyszłym Hasselandem
Od kiedy wiadomo, że Królestwo stanie się wkrótce samodzielnym państwem ruszyły prace nad nowym prawodastwem, w tym Konstytucją i nową kulturą polityczną. Postanowiono przywrócić instytucje Premiera i Rządu. Więcej o tym w artykule “Więcej Demokracji“.

4. Wznowiono misje dyplomatyczne
Król powołał specjalną Komisję Spraw Zagranicznych, którą misją będzie przywrócenie stosunków dyplomatycznych z byłymi partnerami Królestwa, jak i zawarcie takowych z nowymi mikronacjami. Na celowniku hasselandzkich dyplomatów znajdzie się przede wszystkim Bialenia z Brodrią oraz Sarmacja.

5. Sprawy personalne
a) Do Królestwa powrócił były obywatel hasselandzki Sir Sheldon Anszlus Lovelace. Od początku aktywnie zaangażował się w życie Hasselandu, zostając m.in. członkiem komisji ds. zagranicznych.
b) Król postanowił o pozbawieniu statusu mieszkańca p. Kaspiana Morsisa, który prawdopodobnie z powodu szaleństwa ogłosił się samozwańczym Królem Hasselandu, zaczynając nawet toczyć rozmowy z władzami Bialenii.
c) Była Prezydent i Caryca Brodrii Aleksandra Dostojewska przeprosiła władze i Naród hasselandzki. W swoich słowach napisała, że “ubolewam i serdecznie żałuję, że nie potrafiłam wzbić się na wyżyny racjonalnej dyskusji i pozbawić się zbędnych emocji, które wtedy mną kierowały“.

6. Piłkarski świat
a) Reprezentacja Hasselandu dotarła do ćwierćfinału orientyckiego v-Mundialu, po niezbyt udanej fazie grupowej. W pierwszym meczu pucharowym uległa jednak przyszłemu mistrzowi mikroświata – Wandystanowi, przegrywając 0-2.
b) Royal Shimontsen nadal znajduje się na czele ligi bialeńskiej. Gromadząc przewagę 9 pkt na drugą Legią i nie przegrywając żadnego meczu w tym sezonie znajduje się na prostej drodze ku mistrzostwu. Czy tak się stanie przekonamy się już prawdopodobnie w piątek.

Eddard Noqtern

Advertisements

Więcej demokracji

Standard

Jak pokazuje trwająca właśnie debata, odnowiony Hasseland będzie bardziej demokratyczny, choć silna monarchia pozostanie.

konstytucja

Założenie jest takie: monarcha ma panować, a nie rządzić, ale musi mieć instrumenty szybkiego i stanowczego reagowania w razie potrzeby. Na przykład prawo do zastępowania wszystkich urzędników państwowych i samorządowych. To “bezpiecznik” na wypadek jeśli któryś z urzędników “zniknie” (co, jak doskonale wiemy, w mikronacjach się zdarza).

Zawieszona zapewne zostanie kadencyjność Króla. Potrzebna jest trwałość i ciągłość, a zresztą – wybory dość słabego na co dzień monarchy nie byłyby aż tak atrakcyjne. A historia najnowsza hasselandzkich elekcji niespecjalnie pobudza do takiego rozwiązania. Natomiast kiedyś, w przyszłości – czemu nie?

Kluczową postacią ma być Premier. To on będzie wybieralny, to on będzie formował Rząd i nim kierował. To on ma na co dzień rządzić Królestwem. Premier ma być silną postacią w Hasselandzie.

Senat traci większość uprawnień, staje się bardziej organem ceremonialnym. A Zgromadzenie Obywateli przejmie całość spraw legislacyjnych; po (miejmy nadzieję) zwiększeniu liczby obywateli zastąpi je wybieralna Izba Reprezentantów.

Minimum tekstu, maksimum przejrzystości i jasności – takie jest założenie przy tworzeniu nowej Konstytucji. Wkrótce pojawi się całościowy projekt, który może zostać przyjęty w ciągu 2 tygodni.

Piotr de Zaym

Niepodległość – i co dalej

Standard

wolnosc

W tajnym głosowaniu Hasselandczycy zadecydowali: nie będziemy negocjować nowej umowy stowarzyszeniowej z Bialenią, wybieramy niepodległość.

Na tym w sumie polega decyzja obywateli Królestwa. Hasseland, formalnie będąc “państwem stowarzyszonym”, faktycznie został ściśle powiązany z Bialenią. Tak dalece, że np. pozbawienie kogoś obywatelstwa hasselandzkiego czy w ogóle prawa pobytu w Hasselandzie, nie mogło być wcielone w życie przez władze KH. Bo forum Królestwa jest de facto podforum bialeńskim, a tam decydują Bialeńczycy w zgodzie ze swoim prawem, a nie postanowieniami Lorda Szambelana czy Króla Hasselandu. Natomiast dla mieszkańców wszystkich trzech państw stowarzyszonych, tak naprawdę to aktywność w Bialenii (zwłaszcza polityczna – o czym pisałem w poprzednim artykule) była najciekawsza. Rezygnując ze stowarzyszenia, Hasseland staje się znów niepodległy, sam będzie decydować o swoim forum, a dla jego mieszkańców najważniejsza będzie aktywność właśnie w Królestwie.

Plusy są oczywiste: przede wszystkim prawo samodzielnego decydowania o swoich losach i skupienie się obywateli na własnym kraju. Ale minusy też są znane. Hasseland nie jest liczną mikronacją, co pewno odbije się na aktywności, a więc i atrakcyjności (więcej mieszkańców = większa aktywność = większa atrakcyjność). Pamiętajmy, że –  sumując – łączna aktywność Bialenii, Hasselandu i Brodrii jest imponująca! Generalnie, jestem zwolenników łączenia mikronacji, a nie ich podziału, bo wtedy osiągniemy dużo lepszy efekt. Jednak teoria to jedno, a praktyka drugie.

Wydaje mi się, że cała afera stowarzyszeniowa pokazuje na pewien problem (a mam przecież dodatkowo spore doświadczenie z Sarmacji). Mianowicie: albo mamy państwo unitarne, choćby i z prowincjami, a wówczas konfliktów takich jak bialeńsko-hasselandzkie nie ma, albo mamy państwo federalne (lub jak w naszym przypadku – z krajami stowarzyszonymi), a wówczas do tarć może dochodzić (szczególnie, jeśli do dużej mikronacji dołącza mniejsza; nie chodzi mi o federacje tworzone “od zera”). Zawsze bowiem może pojawić się obawa tego większego czy “centrali” przed tym mniejszym, lub na odwrót – obawa zdominowania mniejszego przez “centralę”. Twierdzenia, że mały Hasseland “okupuje” dużą Bialenię były z gruntu rzeczy absurdalne, ale jednak funkcjonowały dość skutecznie. Dowód: pojawiające się sugestie ograniczenia praw wyborczych obywateli Bialenii – Hasselandczyków.

I dlatego słabo widzę jednoczenie się mikronacji. Bo właśnie na przykładzie Sarmacji widać, jakie to jest trudne. A sprawa naszego stowarzyszenia z Bialenią tylko to potwierdziła. Obym był w błędzie!

Na razie zapowiedziałem Hasselandczykom “pot i łzy”. Cytując klasyka powinienem powiedzieć raczej “znój, łzy i pot”, bo on użył czterech słów, z których mogę spokojnie wykreślić jedno: “krew” – wojny żadnej nie będzie. Mogę też dodać te same słowa, które on wypowiedział na zakończenie swojej mowy “Jestem pewien, że cierpienia nie przyniosą klęski naszej sprawie. W tym momencie zwrotnym, w obecnym czasie, czuję się upoważniony wezwać na pomoc wszystkich i zawołać: <Chodźcie, idźmy naprzód razem silni w jedności>!”.

Piotr de Zaym

Na co nam stowarzyszenie

Standard

Nie chcę pisać o awanturze wokół stowarzyszenia Bialenia – Hasseland – Brodria, a przez chwilę zastanowić się, co to stowarzyszenie oznacza.

razem

Kluczem jest zastanowienie się, czym silna jest Bialenia? Przecież nie stroną internetową, nie swymi pięknymi miastami, nie opisami krajobrazu. Otóż: silna jest polityką.

Polityka to codzienne życie Bialenii. Wybory, partie, prace Parlamentu, działania Rządu. Wszystko to skierowane do wewnątrz. Jesteś w Bialenii, to trafiasz w samo centrum polityki. Owszem, są sprawy zagraniczne – na marginesie; jest wojsko – bo kilka osób się tym interesuje; jest nauka – głównie w postaci rozbudowanej uczelni; jest też (choć równie marginalnie) kultura.

W istocie więc w Bialenii warto być dla polityki. Oczywiście, trzeba być przygotowanym na niesnaski, kłótnie i różnego rodzaju zgrzyty – jak to w polityce. Normalne. Ale w zamian otrzymuje się potężną (choć mikronacyjną) dawkę emocji politycznych.

Hasselandczycy w to “weszli”. Zaangażowali się na poważnie. Polityka w Hasselandzie nie istnieje, a jeśli – to w szczątkowej postaci. Zresztą, po co ma istnieć, skoro tuż obok, w Bialenii, jest ciekawsza i na większą skalę? I w praktyce było tak: rozwijaliśmy (słabo, ale jednak) miasta i prowincje, po trochu naukę, nieco kulturę – dając spokój polityce. Na politykowanie szliśmy do Bialenii.

Tak naprawdę więc, w kwestii stowarzyszenia mamy dziś dwie opcje. Pełną niepodległość – tak, by rozwijać swoją politykę, co wymaga wzrostu liczby obywateli. Albo stowarzyszenie z możliwością pełnego udziału w bialeńskiej polityce (przy czym formuła jest do rozważenia). Opcja trzecia – stowarzyszenie przy wykluczeniu z bialeńskiej polityki jest bez sensu, bo zabiera nam niepodległość, nie dając w zamian tego, w czym Bialenia jest dobra.

Do tego, niestety, trzeba dodać zastrzeżenie: nie wiem, czy Hasselandczycy będą jeszcze w stanie funkcjonować w bialeńskiej polityce. Ciekawe, nikogo w Bialenii nie martwią obywatele działający mniej lub bardziej jawnie w innych mikronacjach, martwią natomiast stowarzyszeni z Bialenią Hasseladczycy. Nie wiem, może lepiej żyć w złudzeniu, że wokół są tylko “rdzenni obywatele”? Tak czy inaczej, według mnie (uwaga: jest to moje zdanie, a nie oficjalne stanowisko Królestwa) wybór jest taki, jak napisałem wcześniej. Albo robimy politykę samodzielnie, albo w Bialenii.

Piotr de Zaym