Fiodorasizm jako ideologia

Standard

Narodziła się nowa, mikronacyjna ideologia. To fiodorasizm. Jej celem jest niszczenie.

armageddon

Doskonałym przykładem osoby, owładniętej ideologią fiodorasizmu, jest przybyły niedawno do Bialenii Piotr Novitus. Ledwo się pojawił, zaczął budować “inicjatywę polityczną”. Po chwili okazało się, po co: po to, by zwalczać Hasseland.

Pan Novitus dowodzi, że to Bialenia mu leży na sercu. No tak, nagle zapałał tak wielką miłością do Bialenii, że wybrał się do niej by pomóc jej zwalczyć kilku aktywnych jej obywateli. Pozbawić sojusznika – Hasseland – będącego zarazem jej znaczącym zapleczem. Osłabić na tyle, na ile się da, wywołując wewnętrzny konflikt. W rzeczywistości więc, walcząc z Hasselandem, pan Novitus walczy z Bialenią.

Innymi słowy, Piotr Novitus przybył do Bialenii, by niszczyć. Wiemy, że mu się to nie uda – Bialenia jest zbyt silna. Ale on wciąż ma nadzieję. Bo tak każe mu ideologia fiodorasizmu.

Przeanalizujmy więc sam fiodorasizm. To słowo jest oczywiście neologizmem, tak, jak popularny w mikronacjach monarchofaszyzm, który może jest i monarchizmem, ale z faszyzmem nie ma nic wspólnego. W tym wypadku chodzi o nienawiść do pewnej grupy etnicznej: Hasselandczyków. Którzy, po części, są Razuryjczykami, więc słowo “rasizm” zaczyna jednak być adekwatne.

Fiodorrasizm nie jest skierowany wyłącznie przeciw Hasselandowi. Owszem, antyhasselandzkość to jeden z jego przejawów. Jednak na jego celowniku może znaleźć się każda mikronacja. Fiodorasiści kochają niszczenie. Mogą więc znaleźć się gdziekolwiek, a tam, w imię ogólnego rozwoju i budowania będą rozwalać i burzyć.

Zawsze znajdą jakieś tego uzasadnienie. Zawsze ich motywy będą godne i słuszne. A efekty będą fatalne. Strzeżcie się fiodorasistów! Jutro mogą być u Was!

Piotr de Zaym

PS. Odpowiadając na pytania czytelników, powiem: tak, ten artykuł jest hasselandzką propagandą i wcale się tego nie wypieram!

Advertisements

Lepszy skansen, niż postmikronacja

Standard

W wydaniu 72 Gazety wBialenii p. “HDW” określił Hasseland mianem “skansenu”. Nic mnie bardziej nie mogło ucieszyć. Lepszy skansen, niż postmikronacja.

SkansenHasseland

Najpierw powiem, co rozumiem przez “postmikronację”. Ale to wymaga kilku słów wyjaśnienia.

Mikronacja jest próbą wirtualnego odwzorowania państwa ze wszystkimi – o ile to możliwe – jego atrybutami, jak szef państwa, rząd, parlament, aktywność międzynarodowa, armia, ewentualnie też gospodarka. Bywały mikronacje małe i duże, ale wszystkie usiłowały ten schemat utrzymać. Tak na marginesie, OPM wspierać miał jeden z atrybutów v-państwowości, a mianowicie dyplomację (a że niezbyt wyszło, to inna sprawa). Takie mikronacje mają obywateli bardzo przywiązanych do swojej państwowości, nawet, jeśli się między sobą spierających, to zachowujących pewien poziom dyskusji. Prawo – niekoniecznie rozbudowane – jest przestrzegane, a generalnym celem jest rozwój. W sumie – jak w realu.

Brak skutecznej promocji na zewnątrz i cały splot innych czynników spowodował, że świat mikronacji zaczął się kurczyć. Wielu jego uczestników osiągnęło już maksimum z tego, co można było osiągnąć. Kto nie był królem, prezydentem czy premierem, niemal na pewno sprawował urząd ministra albo choć mera czy burmistrza. Jak już raz było się premierem, po co starać się o to jeszcze raz? Po co budować kolejne miasto? Po co w ogóle działać? Do mikronacji wkradła się nuda. A nuda jest czymś fatalnym. Najgorszym!

I tak zaczęły powstawać postmikronacje, czyli twory, które tylko z opakowania przypominają wirtualne państwa. Obywatele, znudzeni premierowaniem czy ministrowaniem, zmieniają nick i avatar i śpieszą do sąsiedniej postmikronacji. Jak są w dobrym humorze, to może zrobią coś pozytywnego. A jak w złym humorze, to może coś rozwalą.

Znudziła się własna postmikronacja? To spróbujmy opanować inną. Tak dla żartu. Albo załóżmy jakąś dziwaczną partię lub może związek wyznaniowy. Albo jeszcze lepiej – powyzywajmy kogoś. Niech się zezłości, zdenerwuje, może coś odpowie, odkrzyknie. A jak samemu się nie chce, to nie ma problemu, jest w postmikronacyjnym świecie kilku takich, co to z chęcią zrobią – trzeba ich tylko napuścić.

Postmikronacja to wyrodek mikronacji. Żart – dobrze, jeśli śmieszny. Może taka jest przyszłość v-świata? Nie wiem, pewno przydałby się jakiś psycholog – socjolog, który by to zbadał.

I jeszcze odniosę się do wspomnianego artykułu, dostępnego tu:

http://spolecznosc.bialenia.org.pl/index.php?topic=5917.new#new

P. “HDW” radzi mi, żebym przestał wypowiadać się w stylu proroka, który jako jedyny ma monopol na wypowiadanie śmiałych tez. Czytając tekst jego i inne mam wrażenie, że w postmikronacjach jest co najmniej kilku, którzy uważają się za proroków – w tym on sam. Ja się za proroka na pewno nie uważam. Co nie przeszkadza, że piszę to, co myślę. P. “HDW” pisze też, że powinienem zmienić swoje podejście, które byłoby aktualne, ale jakieś 7 czy 8 lat temu, a nie dzisiaj. To znaczy co – powinienem wyluzować, rzucić kilka przekleństw, zmienić avatar na dziwaczny, nick na jeszcze dziwaczniejszy i zacząć rozwalać od środka na przykład Dreamland?

Nie, dziękuję. Wolę skansen.

Piotr de Zaym

Reset

Standard

W swoim Orędziu zaproponowałem RESET. A więc teraz konkretnie, o co chodzi.

Reset-Button

  1. W moich kontaktach z różnymi, znaczącymi osobistościami polskich mikronacji, doszło do rozmaitych nieporozumień czy zwad. Proponuję o nich zapomnieć. Nie musimy się przepraszać (choć ja z chęcią mówię przepraszam do tych, których kiedyś uraziłem) i czy zapewniać o przyjaźni. Nie: zapomnijmy wzajemne urazy. Nie będę wymieniał o kogo konkretnie chodzi – łatwiej powiedzieć, o kogo nie chodzi. Moja propozycja nie jest skierowana do tych, którzy atakowali mnie w sposób oszczerczy i zniesławiający.
  2. Podobnie w kontaktach Hasselandu z różnymi mikronacjami. Nie prowadzimy samodzielnej polityki międzynarodowej, ale to nie oznacza, że jesteśmy całkiem nieobecni. Ja bym sobie na przykład życzył normalizacji stosunków z Pustkowiem Winków, które najwyraźniej ma do nas zadawnione pretensje i wobec nas wysuwa rozmaite obawy – a my żadnych pretensji nie mamy. Chciałbym też normalizacji stosunków z Wandystanem – ostatecznie, dzielą nas poglądy polityczne, więc jest znakomite miejsce do dyskusji, która pobudza aktywność. Czytając o sobie i Hasselandzie na forum Dreamlandu dodam, że równie chętnie widziałbym reset i tutaj.
  3. Skoro o forum Dreamlandu mowa, to wyczytałem też głos pewnej znaczącej postaci, że pokój to nuda, więc moje wezwania do pokoju są błędem. Czy to wezwanie do mikronacyjnych wojen? Mam nadzieję, że nie. Tak: ogólna zgoda i brak jakichkolwiek sporów czy dyskusji to nuda. Spierajmy się więc, dyskutujmy, różnijmy się – ale różnijmy się pięknie. Żeby funkcjonować w mikronacjach – i żeby mikronacje mogły się rozwijać – potrzebne jest jednak minimum porozumienia, a więc proponowany przeze mnie pokój.
  4. Zapraszam więc do Hasselandu tych, którzy chcą resetu. Zapraszam też do realowego Stowarzyszenia Polskich Mikronacji. Może uda nam się razem coś dobrego zrobić!

Piotr de Zaym

Orędzie Królewskie

Standard

Drodzy Hasselandczycy!
Szanowni Goście!

PPI

Po raz kolejny zostałem Królem Hasselandu. Mógłbym zacytować klasyka: “nie chcem, ale muszem“. Tak jest w rzeczywistości. Moim marzeniem jest taka sytuacja, w której nie musiałbym kandydować na Króla i zająć się innymi sprawami. Bycie Królem co prawda daje duże możliwości, ale i ogranicza. Oczywiście, miałem znakomitego kontrkandydata; teraz mogę powiedzieć, jakie były przyczyny, dla których nie chciałem Go poprzeć. Otóż jestem zdania, że unia personalna Hasselandu i Brodrii nie jest rozwiązaniem pożądanym. Przynajmniej na razie.
Zostaję Królem w czasie, gdy mikronacje przeżywają dramatyczny kryzys, związany ze spadkiem liczby ich mieszkańców; gdy nasiliły się spory personalne (może dlatego, że jest nas znacząco mniej?); gdy mamy do czynienia ze wzrostem patologii, spamowania, brutalizacji wypowiedzi (może dlatego, że w wyludnionych mikronacjach stało się nudno?). To niełatwe wyzwania. Jeśli wirtualne państwo ma 50 obywateli, to odejście pięciu nie powoduje problemów. Jeśli ma ich 10, to odejście połowy z nich jest katastrofą. Przy kilku – czy nawet kilkunastoosobowym państwie nie ma szans na politykę. Można sobie podyskutować, a nawet pokłócić – i co z tego?… Niemal każdy sprawował jakiś urząd, nierzadko nawet ten najwyższy. Do czego więc dążyć?…
W tej sytuacji zasiadam ponownie na hasselandzkim tronie. Podstawowy cel, jaki sobie stawiam, to znalezienie sposobu na promocję “zewnętrzną”, czyli nakierowaną poza mikronacje. Tak, to trudne, ale chyba nie nierealne? I wiem doskonale, że próbowaliśmy niemal wszystkiego, co można zrobić za darmo. Dla mnie kluczem jest słowo “niemal”. Będę proponował stworzenie zespołu koncepcyjnego Hasseland – Bialenia – Brodria i wypracowanie nowych pomysłów. I rozpoczęcie działań na jesieni.
W sprawach wewnętrznych najważniejsze będzie dla mnie poszerzenie oferty Hasselandu. Chodzi na przykład o v-gospodarkę, ale też – o czym wkrótce – o wypracowanie koncepcji “barometru ideologicznego”. Taki “barometr” byłby namiastką polityki. Oczywiście, trzeba dokonać zmian w składzie Dworu, co będzie niesłychanie trudne ze względu na szczupłość kadr. Wkrótce rozpocznę wybory Lorda Protektora.
Podtrzymuję twierdzenie, że stowarzyszenie z Bialenią i Brodrią jest korzystne dla każdej ze stron porozumienia. I tak powinno pozostać. Ja sam będę raczej mało aktywny na bialeńskiej scenie politycznej, bo nie będę miał czasu na cokolwiek innego poza wypełnianiem obowiązków Monarchy. Chętnie jednak będę wspomagał Prezydenta i Rząd.
Patrząc szerzej, wobec tych w mikronacjach, z którymi pozostawałem jakoś skonfliktowany (poza tymi, co mnie obrażali czy zniesławiali), będę proponował reset. Wyciągam dłoń i mówię: nie kłóćmy się, bo nie ma o co! Owszem, spierajmy się merytorycznie, to nawet jest potrzebne. Ale prywatne spory są niepotrzebne.
Będę próbował reanimować Mikronacyjny Instytut Pokoju, bo przy kryzysie mikronacji potrzebny jest nam pokój. Efektem mikronacyjnej wojny będzie ostateczna zagłada – a chyba nie o to nam chodzi? Tak naprawdę, wierzę, że przydałby się jakiś nowy OPM, ale nie sądzę, by się udało go powołać. A szkoda.
Proszę wszystkich Hasselandczyków o wsparcie, liczę na pomoc Bialenii i Brodrii, wierzę też, że uda nam się stworzyć prawdziwą solidarność mikronacyjną!

Vivat Hasseland!

Piotr Paweł I Rex Hasselandiae