Czyim Pan jest agentem?

Standard

Piotr de Zaym napisał w Bialenii:

Stawiam tezę, że działa Pan jako agent nieznanych sił, których celem jest skłócenie Bialenii z Hasselandem, doprowadzenie do podziału i zniszczenia obu mikronacji. Pytam więc: czemu chce Pan zniszczyć Bialenię? Dlaczego jest Pan wrogiem Bialenii? Bo czemu nienawidzi Pan Hasselandu – nie pytam, gdyż i tak Pan nie odpowie.
Czyim jest Pan agentem, Panie von Witt?

“Gazeta Hasselandzka” ponawia to pytanie: czyim jest Pan agentem?

tajnyagent na zdjęciu: agent v. Witt

Łacińskie słowa – cui prodest. Komu przynosi (zbrodnia) korzyść (ten ją popełnił); cytat z Medei Seneki. Działania pana von Witta mają oczywisty cel: doprowadzić do podziału Bialenii na “dobrych” Bialeńczyków i “złych” Hasselandczyków i ich popleczników. Na “dobrych” przeciwników Hasselandu i Piotra de Zayma i “złych” zwolenników Hasselandu i Piotra de Zayma.

W tym celu trzeba wykazać “zło” Hasselandu i de Zayma. Hasseland – kraj ludzi podstępnych i czyhających na innych, “kleszcz-nosiciel boreliozy”, rozsiewca fatalnej “ideologii hasselandzkiej”. De Zaym – ni to Hitler, ni to Stalin, po trochu Machiavelli i James Bond. Manipuluje innymi, niszczy, rozbija, narzuca swoje chorobliwe idee. Konkretów w tym żadnych, poza mnożonymi z vonwittowej wyobraźni klonami, ale brzmi świetnie. I wygląda jak horror klasy B, a niektórzy takie horrory uwielbiają…

Jak już przekona się “dobrych” Bialeńczyków, że Hasselandczycy są “źli”, to może wreszcie zacznie narastać opór, rozpocznie się bialeńsko-hasselandzka walka. Walka, dodajmy, wyniszczająca i Hasseland, i Bialenię. I wreszcie może pan von Witt osiągnie sukces: rozbije Bialenię, rozbije Hasseland. Dojdzie do “rozwodu”, a “eksmałżonkowie”, poobijani, smutni i źli, będą marzyć o ostatecznym upadku mikronacji.

O to panu von Witt chodzi. Przejrzeliśmy pana, panie von Witt! Komuś przynoszą korzyść Pana agenturalne działania. Komu? Tajne słuzby zdołają to wyśledzić. Panie von Witt, rozszyfrowaliśmy pana!

Jerzy Zermatt

Advertisements

Spiskowa teoria dziejów ma się świetnie!

Standard

“Tygodnik Luindorski” opublikował artykuł o Hasselandzie i Bialenii: “Ogon merda psem”. Tak jak zapewne Bialenia nie obrazi się za nazwanie jej “psem”, Hasseland nie będzie czynił wyrzutów za określenie go mianem “ogon”. Bowiem Autor, p. Daniel von Witt, ewidentnie cierpi na poważną chorobę – “przekonanie o spiskowej teorii dziejów”.

Numer-2-186x268

Po pierwsze, p. von Witt zakłada, iż niżej podpisany o (dziękuję!) w stowarzyszeniu Hasselandu z Bialenią miał (i ma) jakiś ukryty cel. Ten cel to ani chybi opanowanie całego świata mikronacji, a jak nie całego, to przynajmniej większości.

Hasselandzkie elity przez następne miesiące wsiąkały w struktury władzy Republiki Bialeńskiej, a członkowie dynastii Piotra Pawła I z nim włącznie piastowali najwyższe urzędy państwowe w Republice, wprowadzając ją na tory, które na trwałe odmienią ją w bieżącym roku. Ideologia polityczna serwowana przez Piotra Pawła I zaczęła przemawiać do części społeczeństwa bialeńskiego oraz zakorzeniać się w prawie, którego nadrzędnym celem stała się ochrona betonowego systemu króla seniora Hasselandu. Sam dawny władca znalazł się pod kuratelą surowych bialeńskich służb bezpieczeństwa i porządku publicznego, których bucior miażdży właśnie jego kolejnego oponenta politycznego, w co sam Piotr Paweł I nie angażuje się wcale. Robią to za niego inni, niczym psy spuszczone ze smyczy.

Czytając powyższe zastanawiam się, czy może jednak p. Daniel von Witt nie postanowił sobie zakpić z wszystkich dokoła i czy to nie jest jeden, wielki żart. To niewykluczone, bo Autor jest bezsprzecznie człowiekiem bardzo inteligentnym. Sęk w tym, że niektórzy czytelnicy mogą się na tym żarcie nie poznać. I mogą pomyśleć, że niżej podpisany naprawdę serwuje jakąś “ideologię polityczną” i zbudował sobie “betonowy system”. Wyjaśnianie, że to absurd, jest jak tłumaczenie, że nie jest się wielbłądem. Kluczowe pytanie: po co miałbym chcieć opanować Bialenię? wydaje się w tym kontekście mało ważne.

Dalej jest mniej zabawnie. Okazuje się bowiem, że w sposób bezwzględny niszczę przeciwników politycznych.

Ofiarą ma paść tym razem Fiodor Swirydiuk, którego proces wydaje się być ustawką pod publiczkę. Swirydiukowi nie podoba się to, co dzieje się z jego ojczyzną, a swoje poglądy wyraża w bardzo dobitny i wyrazisty sposób. I w gruncie rzeczy za to ma zostać ukarany, chociaż łudzi się opinię publiczną, że no przecież ma prawo do sądu i sąd ten nad nim się dokonuje. Wśród głównych zarzutów Fiodora wobec Hasselandu (rozumianego tutaj jako grupa ludzi na czele z Piotrem Pawłem I, który ten kraj niejako uosabia) jest to, że przejął on kontrolę nad Bialenią i wystrychnął na dudka tych, co w imieniu Bialenii zawierali z Hasselandem z pozoru niekorzystny dla niego traktat z lipca 2015 roku.

Wyjaśniam Panu, Panie Danielu (czy pozwoli Pan tak się do siebie zwracać?): pan Swirydiuk nie jest moim przeciwnikiem politycznym. Pan Swirydiuk, zafascynowany niejakim Zanikiem, który w świecie realnym notorycznie mnie zniesławia i obrzuca oszczerstwami, a także publicznie mi grozi, prowadzi działalność polegającą na zgłaszaniu w Parlamencie Republiki Bialeńskiej dziwacznych projektów ustaw (chyba autorstwa wspomnianego już Zanika). Niestety, najwyraźniej ich nie rozumie, bo nie potrafi uzasadnić, a na zapytania odpowiada obelgami (mam wrażenie, że zaraził się tym od Zanika). Chętnie podyskutowałbym z p. Swirydiukiem merytorycznie, ale tego się nie da zrobić. Proszę sobie poczytać jego posty z obrad parlamentarnych. Drobny cytat: Ale Szanowny Pan debil z Hasselandu (kazałeś mi się zwracać per Pan) wie, że ja te ustawy dostaję, poprawiam nieocenzurowane rzeczy i daję pod obrady parlamentu.

Z zmian w Republice Bialeńskiej nie jest również zadowolony jeden z jej Ojców Założycieli: Andrzej Swarzewski, który od czasu do czasu śle sygnały, że z jego państwem dzieje się coś nie tak. On jednak jeszcze nie podpadł królowi seniorowi Hasselandu, chociaż przy takim obrocie spraw w Bialenii wydawać się może, że konfrontacja tytanów jest nieuchronna.

Ja p. Swarzewskiego bardzo cenię i szanuję, choć nie zawsze się zgadzam. Nie widzę żadnej potrzeby ścierania się z nim.

Podsumowując, pomimo wszystko ponawiam swoje pytanie: po co miałbym chcieć opanować Bialenię? Może mi Pan, Panie Danielu odpowie? Ciekaw jestem, co Pan sądzi? Bo ja wiem, cierpię na chorobliwą żądzę władzy? Mam jakiś tajny zamysł co do mikronacji? Robię to dla żąrtu? Z nudów? Mi akurat takie rzeczy przychodzą do głowy, nie wiem, co Pan ma na myśli. Będę wdzięczny za odpowiedź!

Piotr de Zaym 

Konkurs na wiersz

Standard

“Gazeta Hasselandzka” ogłasza konkurs na wiersz pod tytułem NIEPODOBANIE ZBIORU POD SZTANDAREM POSZCZEGÓLNYM. Nagroda za I miejsce (a może i za II) – publikacja w “Gazecie”!

sztandar

Oto “poszczególny sztandar” wg. projektu ustawy, opisanego w artykule “Zbiór pod poszczególnym sztandarem”…. “Gazeta ” podkreśla, że takiego akurat sztandaru nie popiera, czyli zachodzi wspomniane już NIEPODOBANIE.

Zbiór pod poszczególnym sztandarem

Standard

W Parlamencie Republiki Bialeńskiej pojawił się projekt ustawy o partiach politycznych, autorstwa znanego polityka, Fiodora Swirydiuka. Autor najwyraźniej postanowił dokonać rewolucji w mikronacyjnym ustawodawstwie.

zbiór

Czytamy oto Artykuł 1. 

1. Partia polityczna to zbiór ludzi działających pod bliżej przez siebie określonym sztandarem w  imię zgodnych bądź niezgodnych wartości względem innych zbiorów ludzi.

I tu zaczyna się zabawa. A co jeśli partia nie ma sztandaru? Wówczas po prostu nie istnieje. Poseł Swirydiuk postanowił nakazać partiom posiadanie sztandaru. Chwila, chwila – zawołacie. Pewno przez “sztandar” pan poseł rozumie “idee” czy “ideologię”. Pewno tak, a może nie. Kto na pewno wie, co pan poseł miał na myśli?…

Zagadką jest też, czemu uporczywie stosuje określenie “zbiór”. Nie wiemy, może kocha matematykę. W każdym razie, w jego rozumieniu, partia, to “zbiór pod sztandarem”.

Ale idźmy dalej, bo im dalej, tym śmieszniej.

3. Zabrania się rejestrowania partii politycznych przez Sąd Ludowy, gdyż Sąd Ludowy jest  przedstawicielem władzy sądowniczej i nie należy to do jego kompetencji, a mieszanie się Sądu Ludowego bądź jakiegokolwiek organu sprawiedliwości w proces kreacji zbioru ludzi utożsamiających się z pewnymi dla siebie wartościami i przekonaniami będzie karane dożywotnią banicją.

Jeśli ustawa określa, że partie się rejestruje, to określa też kto to czyni. A jeśli określa, że partii się nie rejestruje, to nie rejestruje ich nikt. Po co zatem zakazywać komuś cokolwiek? Bo może trzeba wpisać i inne instytucje, które nie powinny rejestrować partii politycznych, np. woźnego czy sprzątaczki? Ministra czy wiceprezydenta? Czemu akurat Sąd Ludowy został wyróźniony?

Ale wyjaśnienie jest proste:

5. Zabrania się tworzenia zasad tworzenia zbiorów ludzi działających według wartości, w które wierzą, którym ufają, co do których są przekonani, że są słuszne.
6. Nie dopuszcza się nietworzenia partii ze względu na niepodobanie się bądź bezczelne
wmawianie, że partia działa niezgodnie z prawem, skoro do jej zadań należy między innymi dążenie do zmiany prawa i przekonywanie jak największej ilości mieszkańców Republiki Bialeńskiej, że prawo proponowane przez dany zbiór ludzi jest słuszne.

Poseł Swirydiuk jest zwolennikiem libertarianizmu absolutnego. Chcesz wielbić Hitlera? Masz do tego prawo. Kochasz Stalina? Twórz Partię Stalinowską, nikt ci tego nie zabroni. Chcesz wzorem Pol Pota wymordować ludzi? Jesli to są twoje wartości, nikt nie ma prawa ci ich zakazywać. Byleś miał sztandar…

Co więcej:

3. Na terytorium Republiki Bialenii dopuszcza się tworzenie zbiorów ludzi reprezentujących interes obcy względem interesów bialeńskich oraz ludzi reprezentujących interes bialeński względem interesów obcych.

To zupełnie zrozumiałe. Jak możesz byc hitlerowcem, stalinowcem czy polpotowcem, to możesz być zwolennikiem likwidacji Bialenii, przyłączenia jej do Sarmacji czy Scholandii, a nawet zapewne być zwolennikiem likwidacji samego posła Swirydiuka, choć tego ostatniego nie jestem pewien.

Nie będę się wyśmiewał z absurdalnego języka. Każdy ma prawo wejść w zbiór osób zrzeszających się pod poszczególnym sztandarem. Nie będę rozważał, co to “poszczególny sztandar” i kpił ze innychj, równie zabawnych sformułowań. Zastanawiam się tylko, czy pan poseł mysli to, co pisze, czy raczej postanowił być oryginalny i/lub się zabawić. Mam nadzieję, że to drugie. Przy p. Swirydiuku, Janusz Korwin-Mikke to radykalny socjalista…

Piotr de Zaym