Mikronacja czy piaskownica

Standard

Zgłoszony niedawno w bialeńskim Parlamencie projekt “ustawy o wiecznej prezydenturze” zastanowił mnie, czym dla niektórych są mikronacje. Bo część mikronautów traktuje swoją aktywność nawet nadmiernie poważnie. Ale są i tacy, dla których to po prostu internetowa piaskownica z zabawkami.

piaskownica

Są bowiem tacy mikronauci, którzy cierpią na syndrom “deficytu primaaaprilisu”. Gotowi są organizować co chwilę jakiś happening, byle tylko było wesoło i śmiesznie. Ot, chocby wrzucić pod obrady absolutnie niekonstytucyjną i w ogóle absurdalną ustawę. A co, niech się ludzie pośmieją!

W Bialenii takich happeningów mieliśmy więcej. Chwilami nie wiadomo, co jest jakąś szaloną zabawą, a co działaniem na poważnie. To bywa kłopotliwe, choć niektórzy są już przewidywalni.

Mamy też pojedyńcze osoby z primaaprilisofobią. Świetnie znające się na prawie i tę znajomość wykorzystujące. Marszałek Parlamentu poplątał kolejność głosowań, celowo czy przypadkiem? A to go pod sąd, może zostanie skazany i w ten sposób skarżący wykaże swą wyższść. Wcześniej kilku posłów, obrażonych na Marszałka, złożyło mandaty – niewątpliwie, to bardzo usprawni prace parlamentarne. I w ogóle funkcjowanie v-państwa…

To wszystko powoduje, że Bialenia – mikronacja o ugruntowanym poziomie, jedno z najbardziej liczebnych państw wirtualnych – coraz bardziej szamoce się między powagą i żartem, między odtwarzaniem państw w świecie wirtualnym a zabawą w parodię państwa.

Możemy bawić się w parodię państwa, czemu nie. Jesli sa mikronacje, odtwarzające (mniej lub bardziej udanie) państwa komunistyczne, co mi się akurat nie podoba, ale przecież wychodzi (i są tacy, którzy to lubią), to można odtwarzać parodię realnej republiki.

Ja jednak wolałbym mikronację rozumianą jako odtwarzanie państwa, niż wirtualną piaskownicę do zabaw wszelakich. Jestem nawet gotów pogodzić się z funkcjonowaniem ludzi, strasznie poważnie traktujących swą wiedzę prawniczą i przemawiających z wyższością. Bo wtedy przynajmniej będę wiedział, o co w Bialenii chodzi.

Dzisiaj, niestety, tego nie wiem.

Piotr de Zaym

Advertisements