Porozumienie z Solardią?

Standard

Z Solardią rozmawia się bardzo trudno. Ale szansa na porozumienie jednak jest.

Zastrzegam na początku: wypowiadam tylko swoje własne, prywatne poglądy. To ważne: nie reprezetuję tu żadnych władz Hasselandu. Ale do rzeczy.

Po pierwsze, tak, jak napisałem, z Solardyjczykami rozmawia się bardzo trudno – i nie tylko teraz. Mam wrażenie, że mówimy do siebie innymi językami. Tak było w przeszłości, tak jest obecnie. Nie bardzo rozumiem przyczyny. Takich problemów nie ma z innymi mikronacjami. Ale trudno.

Po drugie, mogliśmy odnieść uzasadnione wrażenie, że Solardia jest państwem upadłym. I że porzuciła Cyberię. W istocie, Solardia przeżywa niemałe problemy, ale najwyraźniej są osoby (co najmniej dwie – Wielki Książę i Książę Cyberii), czujące się z Solardią zwiążane emocjonalnie i pragnące utrzymać istnienie tej mikronacji. Paradoksalnie, to nasza operacja pokojowa w Cyberii pobudziła Solardię. Czyli nie jest to mikronacja upadła, co niesie za sobą spore konsekwencje – dla Hasselandu również.

Bo po trzecie, to jasne, że w sytuacji, gdy Solardia jednak istnieje, to efektem wojny o Cyberię mogłaby być co najwyżej obustronna, odmienna narracja – np. solardyjska, że Cyberia pozostaje w rękach Solardii – oraz hasselandzka, że Hasseland jednak Cyberię przejął. Jedne mikronacje przyjęłyby wersję solardyjską, inne – hasselandzką. Rozwiązanie teoretycznie najlepsze, tzn. jakieś dogadanie się i wspólna odbudowa Cyberii jest mało realne, bo Solardyjczycy po prostu są obrażeni na Hasseland.

Po czwarte, z przecieków wiem, że podczas negocjacji pojawiło się korzystne rozwiązanie. Nie powiem nic więcej, bo jest na razie tajne; ważne, że wykracza poza jedno z trzech możliwych rozwiązań: kapitulacja Solardii, przegrana Hasselandu, dwie odmienne narracje. Jeśli tak, to obie strony odniosą gigantyczny sukces.

Jesli więc uda się osiągnąć dobre, gwarantujące pokój porozumienie, to ja będę zwolennikiem powrotu do stosunków dyplomatycznych z Solardią (o ile ta będzie tego chciała). Otworzą sie bowiem zupełnie nowe perspektywy. A przecież polityka nie polega na obrażaniu się… Liczą się interesy. Interesem Hasselandu jest dobre wyjście z tego konfliktu i nastawienie na rozwój. A Solardii?…

Piotr de Zaym

Advertisements

Obrońcy Solardii

Standard

Solardia zbroi się na potęgę. Najpierw Trizondal, teraz Samunda, obiecały wsparcie wojskowe.

Hasseland proponuje rozmowy, Hasseland poprosił o pomoc mediatora. Strona solardyjska tymczasem, zamiast rozmawiać, stawia warunki – i się zbroi. A inne mikronacje, zamiast wspierać negocjacje, chcą wysyłać sprzęt wojskowy. Co prawda przedstawiciel Trizondalu Thomasso Pappen wyjaśnił, na forum Hasselandu, że…

Co do deklaracji o udzieleniu wsparcia wojskowego nie oznacza wcale, że Trizondal wyśle tam swoich ludzi ze sprzętem. Jesteśmy gotowi wspomóc Solardię, ale do podjęcia takiej decyzji oficjalnie jest jeszcze przecież daleka droga. Mówiąc uczciwie stan naszej armii i sytuacja w moim v-kraju jest chyba najlepszym dowodem na to, że pomoc ograniczałaby się do dostarczenia siłom zbrojnym Solardii jedynie środków łączności, kamizelek kuloodpornych, masek przeciwgazowych ewentualnie dwóch ciężarówek.

…ale wiadomość w świat poszła. Co dostarczy Samunda, dawny przyjaciel Hasselandu, który bez słowa odwrócił się do nas plecami? Może dwa wielbłądy?

W v-świecie wygrać można tylko przez pokój, a nie przez wojnę. Najwyraźniej jednak Solardia chce wygrać poprzez wojnę.

Jerzy Zermatt

(Jerzy Zermatt to nie klon, ani też nie osoba realna, ale pseudonim – http://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=4032 )

“Kurier” oblał egzamin

Standard

Przypuścił na mnie atak dreamlandzki “Kurier”. To nic nowego. Nowe jest tylko to, że zazwyczaj wyrażone i doskonale redagowane pismo dało się ponieść emocjom i zamieściło artykuł ewidentnie nacechowany niechęcią do mojej osoby.

Polemika nie ma sensu. Jak ktoś udaje, że nie wie,co to “pseudonim”, to jego sprawa. Jak ktoś wszędzie widzi moje “klony”, to znaczy, że ma problem sam ze sobą. Używanie mojego realowego nazwiska jest niską złośliwością, na którą może będę zmuszony zareagować w realowy sposób. To jednak są szczegóły.

Chodzi o coś innego. Autor (autorzy?) zachowują się jak dawni i dzisiejsi kremlinolodzy, którzy z ustawienia oficjeli na trybunie na Mauzoleum Lenina usiłowali dociec kto jakie ma wpływy. Tu analizują posty na stronie Hasselandu, doszukują się drugiego, trzeciego, czwartego dna, odkrywają sensacje wyssane z palca i wnioski absurdalne do sześcianu.

Tymczasem nikt z “Kuriera” nigdy nie spytał mnie o nic. Jest mój mail, są prywatne wiadomości. Jak się o czymś i o kimś pisze, to elementarną dziennikarską zasadą, elementarnym przejawem uczciwości, jest kontakt z tą osobą, zadanie pytań, wysłuchanie stanowiska. Tymczasem redaktorzy “Kuriera” zachowują się nie jak redaktorzy, a jak prokuratorzy i sędziowie w jednym. Jako prowadzący studia dziennikarskie na HKSW powiem: oblaliście, panowie (panie? kto wie czy za ich nickami nie chowają się panie?…) egzamin.

Piotr de Zaym 

Obudził się Wielki Książę

Standard

Uaktywnił się Wielki Książę Solardii, który wydaje oświadczenie za oświadczeniem. Niestety, pisze rzeczy absurdalne.

Podjąłem decyzje o zamknięciu Ambasady Wielkiego Księstwa Solardii w Królestwie Hasselandu. Jest to spowodowane wygaszeniem traktatu. Niestety nie dane nam było to ogłosić w naszej ambasadzie na forum hasselandzkim. Bez komunikatu zamknięto nietylko naszą ambasadę.

Ambasada faktycznie została zamknięta, bo też była pusta, nieczynna i żaden Solardyjczyk się nie pofatygował by np. zamieść ją czy kurze pośecierać. Po co taka ambasada?… Ale mówiąc poważnie: Wielki Książę zainteresował się ambasadą dopiero wówczas, gdy postanowił ją… zamknąć. Ciekawa inicjatywa dyplomatyczna. A placówka została zamknięta po tym jak Solardia zawiesiła z nami stosunki.

Sytuacja jest dośc kuriozalna, gdyż Hasseland widząc utrate poparcia na arenie międzynarodowej po cichu zamknął ambasady państw które same zdecydowały się na odwrót od niepoważnego państwa wirtualnego. Jednocześnie, będąc o tym wrecz przekonany, Królestwo Hasselandu na prędce uruchomiło puste działy ambasad państw, ktore Hasseland uważa za możliwe do przekonania, i zapewne zrobiono to bez wiedzy tychże Państw Wirtualnych.

Wielki Książę Morfeusz Lucjusz Tyler napisał bez sensu. Są ambasady państw z którymi Hasseland ma podpisane traktaty. To normalna praktyka. Wypada zrobić miejsce dla ambasadorów czy innych przedstawicieli dyplomatycznych. Nie ma ambasad krajów, z którymi współpracy nie ma. Proste? Proste.

Wielki Książę nie robi zazwyczaj nic. Po prostu – nic. Obudziliśmy go my i teraz jest na nas zły. Wasza Wielkoksiążęca Mość może spokojnie iść spać, bo jak się – będąc zaspanym – robi jakieś ruchy, to potem wychodzą takie ośwadczenia jak to cytowane…

Jerzy Zermatt 

Oświadczenie po oświadczeniu

Standard

Solardia wydała bardzo długie oświadczenie. Jest w nim całe mnóstwo pretensji do Hasselandu i przyznanie, że kraj ten nie jest w stanie powrócić do normalnego życia.

Odniosę się do jednego tylko aspektu, poruszonego w “Memorandum”.

Co to za miłośc do ojczyzny jeśli ucieka się z ojczyzny do obcego kraju
pozostawiając ojcowizne na łaskę i niełaskę? Co to za miłośc do ojczyzny
gdy potomkowie zamiast do Cyberii uciekają do kolejnego obcego kraju i
błagają o skrawek ziemi? Pozostawić ojczyznę i po wielu latach wrócić i
wygonić tych, którzy byli w \\"ojczyźnie\\" w czasach rozkwitu i w czasie
upadku oto zacne ideały i wzór do naśladowania, tak Hasseland chce
kształtować przyszłe pokolenia obywateli mikronacji.

Po pierwsze, w 2003 r. Magda Hasse po prostu zlikwidowała naszą “ojcowiznę”. Zlikwidowała listę dyskusyjną, dostęp do strony www, do wszelkich stron związanych z Cyberią. A nie mieliśmy sił i środków by to samodzielnie odtworzyć. Stąd emigracja do Sarmacji, dziś oceniam ją jako słuszną.

Po drugie, Solardia przejęła Cyberię, ale to nie było “przyjazne przejęcie”, lecz jak się okazuje – co najmniej niechętne. Gdyby Solardia chciała, to by nam pomogła. Wyciągnęli do nas pomocną dłoń Surmeńczycy, a zwłaszcza płk. Timoteos Stefanosigos, za co im serdecznie dziękujemy.

Po trzecie, nikogo nie wyganiamy. Zresztą, nie ma kogo wyganiać. Książe Cyberii Riino Nati jest mile widziany, jeśli zdecyduje się na współdziałanie dla odbudowy kraju. A pozostali też są mile widziani. Ale gdzie oni są, ci pozostali? Albo w innych mikronacjach, albo zżarła ich realioza. Jeśli jednak zechcą być aktywnymi – świetnie.

Solardia – powiedzmy to uczciwie – najpierw zbudowała pseudo-Cyberię, potem ją zniszczyła. Popełniła błąd – trzeba było sobie stworzyć jakąś nową wyspę, a nie przejmować kraj o sporych tradycjach. My dziś chcemy odbudować – ruiny.

I jeszcze jeden krótki komentarz.

Z portu w Czarnozamczu wyruszył konwój okretów w celu utworzenia blokady morskiej.
Okręty rozlokowane zostały na pozycjach na wschód od wyspy cyberia od
granicy morskiej z Królestwem Dreamland do wód terytorialnych na wschodnim
wybrzeżu Solardii. Kordon przepuszcza tylko statki i okręty Sarmackie
zmierzające na wyspę Melena. Głowne oddziały Gwardii Solardii, płynące z
Xantium, dokonały desantu na Cyberię i sukcesywnie, wspierając milicję,
odbierają kolejne obiekty.

“Kordon” to jakiś jeden czy dwa okręciki z połowy XX w. Gwardia Solardii jest tylko pozorem. Cyberia została opanowana przez powstańcow niemal w całości.

Bo niestety, Solardia to dziś tylko Wielki Książę i Książę Cyberii, za mało, by cokolwiek zrobić. No ale jeśli strony i systemy ważniejsze od ludzi, to takie macie panowie efekty. Przyznam: graficznie wasze strony są piękne (choć forum beznadziejnie), ale ducha w nich nie ma.

A szkoda.

Piotr de Zaym

 

Cyberia stara i “nowa”

Standard

Przyjrzyjmy się mapie Cyberii z 2003 r. i obecnej. Tamta, prosta i niezbyt piękna, jest prawdziwa…

konfederacjamapcyber

Z lewej – Hasseland, Cymeria i Valtaria, trzy wyspy nieokreślonej wielkości. Z prawej – Cyberia solardyjska, gdzie Valtaria to miasto nie wiadomo czemu położone na południu; Hasseland zniknął; Cymeria przemieściła się na północ (na własnych nogach?…), jest też Libertania, czyli pozostałość po Libertarii, dawnej nazwie Valtarii…

Solardia stworzyła łże-Cyberię, korzystając z niektórych nazw i symboliki. Zrobiła coś niedopuszczalnego w mikronacjach.

Poniżej publikujemy mapę Hasselandu, projektowaną, która zawiera nieokreślone miasta i wsie. Wynika z niej że Hasseland miał być dużo większy niż pierwotnie się wydawało. Pierwotnie Magda Hasse podzieliła każde z państw na kilkanaście działek, nie określając wielkości. Teraz musimy to przypomnieć.

Hassel