Jak trudno uprawiać dyplomację

Standard

Dreamlandzki premier Daniel von Witt zajął się polemiką z opublikowanym na łamach “Gazety” artykułem “Kulawa geografia”. Niestety, jego tekst “Lament nieobecnych na własne życzenie” wskazuje, że autor albo celowo chciał namieszać, albo nie przewidział następstw swego działania.

broken-pen1

Najpierw jednak istotna uwaga w sprawie oczywistych przekłamań. Po pierwsze: ja nie “przeprojektowałem Hasselandu” w wyniku “afery klonowej”. Zrzekłem się korony i wyznaczyłem następcę, zgodnie z obowiązującą Konstytucją. Teoretycznie lepsze byłoby niewyznaczanie następcy, ale wówczas, zgodnie z Konstytucją, szanse na wybór miałaby jedna jedyna osoba, co prawda bardzo zasłużona i bez wątpienia godna korony, ale ze względu na nadmiar spraw w realu dość mało obecna. Co mogłoby doprowadzić do paraliżu państwa. I po drugie, twierdzenie, że w Hasselandzie “kloning stał się poniekąd zalegalizowany”, jest skrajnie nieprawdziwe. Nikt nigdy nie zalegalizwał kloningu w Hasselandzie. Gdyby było inaczej, w ogóle nie byłoby całej afery, której tła p. von Witt nie zna i nie rozumie (co nie dziwi, bo w Hasselandzie nigdy nie był, nie zna mnie, a wiedzę czerpie z dość powierzchownych informacji), a ja dalej byłbym królem.

Ale przejdźmy do meritum. Gdyby Dreamland chciał zorganizować zakończoną sukcesem konferencję geograficzną, powinien zaprosić wszystkich, obecnych na dotychczasowych mapach (lub nawet pragnących się na nich znaleźć). Nie wymagało to żadnych wielkich uprzejmości, a jedynie suchego zaproszenia.

Mamy więc dwie możliwości: albo p. von Witt celowo nie zaprosił Hasselandu (a także Samundy i nie wiem jeszcze kogo), bo liczył na protesty i awantury. Albo p. von Witt nie spodziewał się protestów i awantur, bo nie potrafi uprawiać dyplomacji i nie jest w stanie przewidzieć następstw swoich kroków. Czyli: organizatorzy namieszali celowo, lub też z braku umiejętności.

I jeszcze jedno: tworzenie jakiegoś sojuszu czy aliansu (myślę o konferencji zorganizowanej przez Hasseland) z założenia oznacza dokonywanie wyboru – zaprasza się tych, z którymi chce się w taki sojusz wejść. Organizowanie konferencji, która ma uporządkować cały świat wirtualny, musi jednak oznaczać otwartość na wszystkich. Jeśli p. von Witt tego nie rozumie, to ja mu głęboko współczuję.

Żeby jednak w okresie świąteczno-noworocznym wnieść nieco optymizmu, to ja powiem, że mam pewne rozwiązanie. Ponieważ to nic tajnego, mogę o nim napisać już teraz. Zaproponuję Królowi i Premierowi by poprosili o reprezentowanie Hasselandu jedno z państw obecnych na konferencji (po trochu tak, jak istnieją sekcje interesów państw nie mających przedstawicielstw dyplomatycznych). Jeśli zgodzi się Król i Premier – i znajdzie się takie państwo, które zechce nas reprezentować – to wówczas “duchem” będziemy obecni…

Piotr de Zaym

Advertisements

Kulawa geografia

Standard

Dreamland zorganizował “Mikronacyjną Konferencję Geograficzną”, na którą nie zaprosił Hasselandu. Władze Dreamlandu wykazały tym swą małość, co stwierdzam z ubolewaniem. I cała konferencja staje się przez to niezbyt wiarygodna.

Zapewne powodem jest kuriozalne oświadczenie Dreamlandu, dowodzące, że “Królestwo Hasselandu postanowiło przyzwolić na tą godną potępienia praktykę” kloningu i “zeszło już z drogi demokratycznego państwa prawa”, a więc Dreamland nie zamierza z nami “kooperować”. To bezprecedensowy bełkot dyplomatyczny, którym zresztą nie warto się zajmować. Hasseland nigdy nie uznawał kloningu i nim się nie posługiwał; sprawa Poula Morthensena jest bardziej skomplikowana, niż się to na pozór wydaje, tak więc powiem tylko szanowanemu i cenionemu przez mnie Jacquesowi de Brolle, że pukanie się menażką w czaszkę jest naprawdę zbędne. Natomiast władcy Dreamlandu powinni takimi menażkami pukać się regularnie, ale obawiam się, że “Kuriera” nie czytają.

Hasseland bowiem nie uznawał ani nie uznaje kloningu, inaczej, niż kilka uznawanych przez Dreamland v-państw; sprawa Morthensena jest jednostkowa i kiedyś napiszę o niej więcej. Niewątpliwie, jest jednym z wielu błędów, jakie popełniłem w mikronacjach; inne albo są znane, albo kiedyś je ujawnię. Niestety, ja też popełniam – popełniałem, popełniam i będę popełniał… –  błędy.

No ale cóż: Dreamland postanowił skreślić Hasseland. Dreamland!… Zawsze myślałem sobie, że jakbym najpierw (zamiast WKRP, Hasselandu i Sarmacji) trafił do Dreamlandu, to bym w nim na zawsze pozostał. Piękne strony internetowe, piękne nazwy i piękne nazwiska! Kraj szlachetnie arystokratyczny. Taka Wielka Brytania mikronacji. Wielka Brytania była wielkim imperium – i być nim przestała. Na szczęście, spostrzegła to na czas i się dostosowała. Dreamland też był wielki – i wielkim być przestał. Ale tego nie zauważył i trwa w swym śnie o pięknie i potędze. Co za ulga, że nie jestem w Dreamlandzie!

Mówiąc krótko: można się nie lubić, ale współpracować trzeba, zwłaszcza w tak ważnych sprawach dla mikronacji jak geografia. Mając doświadczenia z OPM i różnych forów geograficznych nie wierzę w przyszłość konferencji zorganizowanej przez Dreamland, ale próbować warto. Jednak Dreamland uznał, że Hasseland nie jest godny uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. Potraktował nas – bo ja wiem? jak jakąś Koreę Północną czy Somalię. Trudno. Będę sugerował rządowi Hasselandu, by nie uznawał żadnych przyjętych tam postanowień (o ile jakiekolwiek będą). A delegacjom mikronacji obecnym na konferencji współczuję, że mają takiego gospodarza, który chce być wspaniale dyplomatyczny, ale mu to nie wychodzi.

Piotr de Zaym, Król-Senior

Kłopoty z testem

Standard

Konstruując pytania do Wielkiego Testu o Mikronacjach, popełniłem błąd – pewne rzeczy są dla mnie oczywiste. Dla innych wcale oczywiste być nie muszą.

Byłem głównym autorem m.in. pytań w sprawie Hasselandu. To, że założycielem Królestwa była Magda Hasse, a pierwsza władczynią Magdalena I, jest oczywiste dla każdego, kto zerknie na historię naszej mikronacji. Kłopotem może być Cyberia. Mikronacja ta stanowiła najpierw (krótko) konfederację, a potem federację Hasselandu, Valtarii (dawnej Demokratycznej Republiki Wariatkowa i Cyberyjskiej Libertanii) i Cymerii. Faktycznie oznaczała wchłonięcie DRW/CL (niemal wyludnionej), nazwanej Valtarią i Cymerii (jednoosobowej…) przez Hasseland. Odpowiedź – federacja – była prawidłowa.

Kiedy upadł Hasseland? – to pytanie wzbudziło wątpliwości. Oczywiście, chodziło o “stary Hasseland”, a właściwa odpowiedź to październik 2003 r. Ówczesny premier (dzisiejszy Piotr de Zaym) i część Hasselandczyków wyemigrowała do Sarmacji.

Hass Na zdjęciu – pancernik OKH “Hasseland” który w 2003 r. uciekł do Sarmacji.

Te doświadczenia wskazują na prostą sprawę: pisanie pytań konkursowych to wcale nie jest łatwa umiejętność…

Piotr de Zaym

Wielki test o wirtualnym świecie

Standard

Wilki

Rozpoczyna się organizowany przez mark. Eddarda Noqterna WIELKI TEST WIEDZY O MIKRONACJACH!

Piątek (12.12) g. 19:00 – Publikacja Pytań I Etapu – 20 pytań z kategorii: łatwe.

Odpowiedzi nadsyłamy mailowo. Na adres: wtwom@wp.pl

Za każdą prawidłową odpowiedź: 1 pkt. Za każdą błędną odpowiedź 0 pkt. Max. liczba punktów za etap: 20 pkt.
—————————————————————————————————————————————————–
Sobota (13.12) g. 19:00 – Publikacja Pytań II Etapu – 15 pytań z kategorii: średnie.

Odpowiedzi nadsyłamy mailowo. Na adres: wtwom@wp.pl

Za każdą prawidłową odpowiedź: 2 pkt. Za każdą błędną odpowiedź 0 pkt. Max. liczba punktów za etap: 30 pkt.
—————————————————————————————————————————————————–
Niedziela (14.12) g. 19:00 – Publikacja Pytań II Etapu – 10 pytań z kategorii: trudne.

Odpowiedzi nadsyłamy mailowo. Na adres: wtwom@wp.pl

Za każdą prawidłową odpowiedź: 3 pkt. Za każdą błędną odpowiedź 0 pkt. Max. liczba punktów za etap: 30 pkt.
—————————————————————————————————————————————————–
Poniedziałek (15.12) g. 23:59 – Publikacja Pytań II Etapu – upływa termin napływania odpowiedzi.
Wszystkie odpowiedzi nadsyłane później nie zostaną wzięte pod uwagę!
—————————————————————————————————————————————————–
Wtorek (16.12) g. 20:00 – Ogłoszenie ostatecznych wyników konkursu.
Gala wręczenia nagród zwycięzcom.
—————————————————————————————————————————————————–

Kryteria oceny:

1. W pierwszej kolejności decydują punkty – maksymalna liczba punktów wynosi 80.
2. W przypadku jednakowej liczby punktów o miejscu decyduje czas nadsyłania odpowiedzi.
Osoba, której łączny czas nadsyłania odpowiedzi jest krótszy zajmuje wyższe miejsce.
Liczy się łączny czas, a więc:
– czas nadesłania odpowiedzi do I etapu od publikacji pytań I etapu.
– czas nadesłania odpowiedzi do II etapu od publikacji pytań II etapu.
– czas nadesłania odpowiedzi do III etapu od publikacji pytań III etapu.

 

Szczegóły: http://hasseland.eu/forum/viewtopic.php?f=26&t=683

Jak rozwiązywać spory

Standard

Na OPM każdy niemal wieszał psy. Ale brak OPM dobitnie pokazuje, jak trudno jest rozwiązywać mikronacyjne spory.

Oto bowiem nie ma w polskim (i chyba żadnym) mikroświecie żadnego ciała, organizacji czy instytucji, która wspierałaby rozwiązywanie sporów w rodzaju scholandzko-sarmackiego sporu o Awarę. OPM działała ociężale i nie zawsze skutecznie, ale przynajmniej było się do kogo odwołać. Teraz takiej skromnej choćby możliwości nie ma.

Oczywiście, zaraz pojawią się komentarze, co jeden, to życzliwszy – że chcę restytucji OPM, a zwłaszcza na pewno pragnę zostać jej sekretarzem generalnym. Bycie SG OPM oznaczało co prawda pewien (wątpliwy) prestiż, ale miało ogrom wad. Podstawowa była taka, że wszystko zależało od dobrej woli państw członkowskich. Jak jej nie było, to i SG OPM niewiele mógł zdziałać. Brak dobrej woli nie wynikał ze złej woli, ale często z realiozy czy faktu, że OPM nie był dla nikogo priorytetem. Tym niemniej czułem – i to bardzo wyraźnie – jak niewiele mogę. Dlatego odejście z tej funkcji przyniosło mi wielką ulgę, choć zarazem żal, że niedługo potem Organizacja stopniowo zamarła.

Niestety, nie bardzo wierzę w wielostronną współpracę v-międzynarodową. Tym niemniej napiszę, czego bym sobie życzył: żeby liczące się mikronacje, w tym Sarmacja, może Federacja Al Rajn, może i “stare potęgi” jak Dreamland czy Scholandia, powinny – przy udziale mniejszych v-państw – stworzyć jakiś trybunał arbitrażowy, z prostą procedurą, tak, żeby w razie konfliktu (czy nawet cienia konfliktu) było do kogo się odwołać. Tyle i tylko tyle. Na więcej – obawiam się – nas nie stać.

Piotr de Zaym

Awara: Sarmacja ma rację

Standard

Awara faktycznie jest sarmacka. Co wcale nie oznacza problemów dla Grodziska.

Piszę to prywatnie, jako były sekretarz generalny OPM i były kanclerz Sarmacji. Gdy w 2011 r. jako sekretarz generalny OPM podpisywałem umowę z Sarmacją i Scholandią w sprawie przejęcia Awary przez Organizację, miałem tego świadomość – ale i przekonanie, że dla międzynarodowego pokoju Grodzisk nie będzie wywoływał sporu o tę wyspę.

Gdy Awara znalazła się we władaniu OPM, potencjalny spór przestał istnieć.Co było wygodne i dla Sarmatów, i Scholandczyków. I być może właśnie dlatego oba kraje tak ochoczo zgodziły się na oddanie wyspy.  “Odwieczna” sarmacko-scholandzka niechęć ustąpiła w obliczu pragmatyzmu.

OPM tymczasem zamarł, Scholandia podupadła i Sarmacja postanowiła odzyskać dawne, baridajskie ziemie. Powiedziałbym: słusznie, bo nie ma żadnego powodu, by cześć Awary pozostawała pod formalnym choćby władztwem Scholandii.

Sęk w tym, że jeśli Sarmacja całą Awarę przejmie, to przejmie ją z dobrodziejstwem inwentarza, czyli OPM, który faktycznie co prawda nie funkcjonuje, ale którego nikt nie rozwiązał. Możemy nie przejmować się wpisem na stronie OPM na Facebooku:

Stowarzyszenie b. Pracowników OPM protestuje przeciwko próbom odebrania OPM – organizacji, której nikt nigdy nie rozwiązał! – wyspy Awary, jej siedziby. Zajęcie Awary przez Sarmację czy Scholandię byłoby niezgodne z prawem międzynarodowym. SbPOPM jest wszystko jedno, czyja formalnie jest wyspa – o ile pozostaje siedzibą OPM w likwidacji i naszego stowarzyszenia!

…ale coś w nim jest. Członkowie OPM mieli swoje przedstawicielstwa – co jeśli zażądają od Sarmacji zwrotu kosztów albo przyznania działek na Awarze? Ja bym sugerował powołanie komisji likwidacyjnej OPM i zabezpieczenie majątku Organizacji.

Tym niemniej w sprawie Awary wspieram Sarmację, bo po prostu Sarmacja ma rację. A to wystarczy.

Piotr de Zaym, Król-Senior